niedziela, 31 grudnia 2017

31 grudnia

cdn :)

2017 - samotny maraton filmowy w domu. Mam smaczne wino, chipsy, prażone orzeszki. Szampan chłodzi się w lodówce. W piekarniku pieką się udka z kurczaka w papryce i majeranku. A ja siedzę w posprzątanym mieszkanku, w dużym, wygodnym fotelu i robię sobie maraton filmów, których jeszcze nie widziałam, a które polecili mi inni. Kot śpi na kanapie. Wystrzały na szczęście nie robią na niej wrażenia. Pręga rulez.

2016 -  Kyle Cease - to moje odkrycie ostatniego dnia roku 2016.

2015 - Uderzył w pośladek moją koleżankę. Poczułam się dziwnie. I nie przechodzi mi, mimo że chcę i że to nie jest ważne dla mnie. Czuje się strasznie!!!!!!!! Mam wstrętne uczucie w sobie przez to nieistotne zdarzenie. Nie rozumiem tego, że to jest aż tak silne. Czuję nie jakby ona dostała w tyłek, tylko ja w twarz. I mam wrażenie, że to jest kropka nad i naszego pseudokurwazwiazku. Powiedziałam tuz po: ok, dziwnie się zrobiło. On zapytał jej: jest ci dziwnie? A ona na to: niee, czemu? Jest między nami tak źle, że w ogóle szkoda slow. Ma prawo robić, co mu sie podoba, jest wolnym czlowiekiem. I ten sylwester to taka jeszcze nie wiem proba? Ale tu kierunek ruchu jest przesądzony. To będzie od siebie a nie do siebie. Ten czlowiek kosztowal mnie bardzo duzo. Ale trzasnął w dupę dziewczynie, która mu się zresztą podoba, a co. Taki spontan.

2014 - Jest cudownie, na luzie, super.

2013 - I really need people to take responsability for the kind of energy they bring to me. (Jill Bolte Taylor "My Stroke of Insight"

2012 - Dobra energia rano i dobra energia wieczorem nakręca do dobrego życia.

2011 - Trzęsę się. Jest mi niedobrze. Zaciśnięty żołądek. Zimne ręce. Płaczę. Sama - strach - niedobrze mi - panika - muszę udawać, że jest ok -jestem do niczego - nie poradzę sobie - jestem nieudacznikiem - kiepski koniec roku.

2010 - "W tańcu chodzi o to, by pokonywać własne słabości i swoje ograniczenia. Sama wyznaczasz sobie granice." Sofia

2009 - Jestem. Jestem i nie zniknę, dopóki bije moje serce. A to może trwać jeszcze bardzo długo. I mam prawo do przestrzeni, do powietrza, do głosu. Jestem. I skoro jestem, to zaistnieję, wbrew intencjom i marzeniom tych, którym byłam nie na rękę, tych, którym lepiej by się wiodło beze mnie. Jestem. Jestem. Jestem.

2005 - Taize - Mediolan - Wiara w Boga powstrzymuje przed samobójstwem. Nie zabijasz się ze strachu przed wiecznym potępieniem, więc żyjesz. W strachu. Cały czas. Przed każdym kolejnym dniem. Dotykam rzeczywistości. Jest twarda, zimna i okrutna. Studia...studia...studia... Prawie 50% za mną. A ja nie mam siły i bardzo się boję, że ich nie dokończę. Nie wolno rozbabrać czegoś i to zostawić.

2004 - Nadszedł dzień śmierci dla Ciebie. Nadszedł kres Twego dla mnie istnienia. Cieszysz się, że wybrałeś ją? To świetnie. Dobrze, że chociaż Ty jesteś szczęśliwy.
Mój chłopak postanowił dziś zostawić mnie samą. Przyjedzie dopiero na samą imprezę. Siedzę sama cały dzień.

2003 -

  1. Oddać się we władanie.
  2. Kochać wszystkich bez wyjątku.
  3. O nikim nie mówić źle.
  4. Żyć na wysokich obrotach.
  5. Żyć tu i teraz.
  6. Śpiewać.
  7. Nie poddawać się.
  8. Rysować
  9. Tworzyć z sensem.
  10. Trzymać atuty w rękawie.
  11. Realnie iść swoją drogą do celu.
  12. Być zdecydowaną.
  13. Nie tracić cennego czasu.
  14. Nauczyć się wypełniać głowę wiedzą
  15. Krok za krokiem
  16. Pielęgnować spokój duszy.
  17. Mieć 27 lat.
  18. Patrzeć w dal.
  19. Odżywiać się i ćwiczyć.
  20. Nie bać się wyzwań.
2002 - Taize - Paryż - Był nadskakujący, opiekuńczy i tak słodki, że aż niedobrze mi było. Wtedy właśnie zwiałam od grupy, włączyłam walkmana i szłam przed siebie Aleją Pól Elizejskich az doszłam do Łuku Triumfalnego no i oczywiście się zgubiłam. Rozmawialiśmy. Powiedziałam mu, że nienawidzę facetów. Tacy, którzy nie chcą się kochać są niedobrzy, bo to prawie baby, a tacy, którzy chcą się kochać to męskie szowinistyczne świnie. Tak więc wszyscy mężczyźni znajdą miejsce w tej klasyfikacji, w ten sposób żaden nie będzie pasował.

2001 - Chcę Ci złożyć życzenia abyś była zawsze szczęśliwa, uśmiechnięta, zdrowa, radosna, żebyś miała wielu przyjaciół, żebyś sobie wszystko poukładała według własnych planów. Uwierz we własne siły. Jesteś naprawdę wspaniałą dziewczyną, ładną, mądrą i taką cieplutką, a to się tak rzadko teraz w życiu spotyka. Pamiętaj o tym, że zawsze w życiu jest ktoś taki, kto o Tobie tak dobrze myśli i żeby Ci to dodawało zawsze w życiu siły i wiary i takiego optymizmu. Życzę Ci tego na najbliższy rok i na całe Twoje życie. I pamiętaj, że zawsze możesz do mnie zadzwonić. Buziaczki. Pa pa.





piątek, 29 grudnia 2017

Filmy w grudniu

1. "Koneser" (2013) - polecany, ciekawy, ale o wnioski po nim ja osobiście mam miażdżące. Więc polecam i nie polecam. ;)

2. "Kongres" (2013) - wikipedia pisze m.in. tak: "Film luźno nawiązuje do powieści polskiego pisarza Stanisława Lema pod tytułem Kongres futurologiczny. " A Lema kocham przecież. Kongres Futurologiczny to dla mnie jak na razie numer 1 wśród wszystkich utworów Lema, które przeczytałam. W filmie cudowna Robin Wright. Jeśli lubicie niezwykłości, nieoczywistości i Lema to Wam się spodoba.

3. "Interstellar" (2014) - WOW. Dotyka fizyki kwantowej, dylatacji czasu, horyzontu zdarzeń, tunelu czasoprzestrzennego, czarnej dziury, końca życia na ziemi, miłości, lojalności i niesamowitości zapętlenia. Mindblowing. Trzymał mnie przykutą do ekranu, ale ja lubię rozkminy tego typu.

4. "A jeśli ciernie" (2015) - historia tajemnicza, a ta tajemniczość ciągnie się jak flaki i tak się ciągnie, i tak się ciągnie, i się ciągnie. W pewnej chwili załącza się w mojej głowie wspomnienie filmu "Kwiaty na poddaszu" (1987), przy którym ryczałam niemożliwie i łzy leciały mi ciurkiem tak z oczu, jak i z nosa - taki to był film. A byłam 10-letnim dziecięciem. I teraz, po latach 30 oglądam "A jeśli ciernie" i naraz wiem, że to te właśnie kwiaty z poddasza. Czy polecam? Chyba nie koniecznie. "Kwiaty na poddaszu"? Druzgoczący film, opisać się nie da. Oglądałam tylko raz, bo mam wspomnienie tego straszliwego własnego szlochu i rozpaczy i raczej nie chciałabym otworzyć takich uczuć raz jeszcze. Choć może dla eksperymentu na sobie mogłabym go jeszcze raz obejrzeć? Brrrr. Boję się własnych reakcji. Mam listę filmów, które odcisnęły mi się w głowie na długo lub na zawsze. "Kwiaty na poddaszu" należy do takich filmów, których nie da się zapomnieć, ale nie jest to obraz, z którego czerpie się dobre fluidy czy wyciąga wnioski pomocne w życiu. To po prostu cholernie tragiczna historia, zresztą tak samo jak "Koneser". W klacie mnie ścisnęło. "A jeśli ciernie" to jakaś kontynuacja stworzona na siłę. Obejrzany, do zapomnienia.

5. "Tokarev" (2014) - dajcie sobie spokój, szkoda czasu.

6. "Asterix i Obelix w służbie w służbie jej królewskiej mości" - ooo tak. :) :) :)

7. "50 pierwszych randek" - Bardzo przyjemny film. Dużo uśmiechu, dobra, miłości. Z lekka przypomina mi "Dzień Świstaka". Można obejrzeć, można.

8. "Syreny" - pożądanie kontra boska niewinność, ateiści kontra wierzący, nagość w kościele, cielesność zmysłowa, wyzwolenie... Dużo nagości. Co kto lubi, ale mi się film bardzo podobał.

9. "Babcia gandzia" (2012) - ble, nuda, strata czasu raczej.


A to na deser:
40-pytan-ktore-pomoga-ci-zrozumiec-sens-zycia

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Święto Światła

Święta Bożego Narodzenia to wywodzące się z pogańskich świąt Święto Światła. W tym czasie bowiem następuje równonoc jesienna, na moment długość dnia i nocy stają się równe i od tej chwili światłość zaczyna dominować. Zwyciężyło światło. I to właśnie zamierzam świętować jako ktoś, kto zbojkotował kościół na amen.

Mam chwilę refleksji.

our worlds collide,
inside our souls collapsing,
in their thoughtless ways,
our hearts collide
(Archive
Collapse Colldide Controlling Crowds )

Stąd bierze się piękna twórczość. Z przeżyć, nie zawsze przyjemnych. Zależy, co sobie stamtąd zabierzesz.

30 Days to Change x7 - oj jak dawno to było, a tak bardzo pokładałam w sobie nadzieję, że przejdę ten program, że odświeży mnie, odnowi. No nie poddaję się, w moim kalendarzu nadal istnieje podział na poszczególne tygodnie i kolory.

Tydzień 1 - Tydzień Wyrzucania Zbędnych Rzeczy - tutaj
Tydzień 2 - Tydzień Próbowania Czegoś Nowego - tutaj
Tydzień 3 - Tydzień Wymarzonego Stylu Życia - tutaj
Tydzień 4 - Tydzień Planowania Swojego Czasu - tutaj

I tak się składa, że ostatni tydzień roku 2017 jest Tygodniem Wyrzucania Zbędnych Rzeczy.
Wyrzucanie więc jest w modzie. Zamienić chcę ilość na jakość. 

Zawsze, gdy odpłynę w ten stan "nie wiem w co ręce włożyć" chciałabym mieć jedno takie miejsce, w której znajdę odpowiedź na pytania: co mam robić i co jest ważne?
Chaos mnie pochłania. 
Upadłaś, powstań, szans będzie tyle ile zechcesz. 

środa, 14 czerwca 2017

Frywolitka igłowa 4

Te kolczyki dziergałam w oparciu o ten tutorial, dodałam własne modyfikacje.







wtorek, 13 czerwca 2017

Chwila refleksji od czapy

Zaufać wewnętrznemu głosowi. Ciekawe co?
Ciekawe, co z tego wyniknie.
Myślę, ze może być gorzej niż jest, więc być może jeszcze nie czuję powagi sytuacji.
Podobno świat jest dla mnie taki, jakiego go postrzegam.
Lem twierdził, że to co widzę, to iluzja świata, bo rząd dosypuje coś do wody, dzięki czemu widzimy rzeczy takimi jakimi oni chcą żebyśmy je widzieli. Zresztą opowiadanie, z którego można wyjąć taką konkluzję ma drugie, trzecie i czwarte dno, więc wnioskować można na wielu poziomach. Uwielbiam taką literaturę.

Myślę, że mój wewnętrzny głos zagada mnie bzdurami i wyprowadzi na manowce. Ocknę się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie i znów zacznę panikować, że nie mam pojęcia jak mam to rozegrać. To czyli życie, sytuacje, wymysły. Żyję ledwo co. Próbuję mieć zrywy i coś podziałać.
Rozłazi się to wszystko i nie łapię już spiny. Jakby mi w ogóle nie zależało.

Posprzątałam częściowo pokój podróżniczki - astronautki. Przemeblowałam. Moc pracy przede mną, gdybym chciała zdążyć do jej powrotu. Chwilę też szyłam dziś na maszynie. To była chwila spełnionych marzeń przecież. Oj ciężko mnie było zagonić, przekonać, że chcemy i jest sens, jest czas i jest sukienka. Można podziałać, zacząć się wprawiać. Wyszłam też z domu. Rozłożyłam też książkę "Nauka programowania z minecraftem", choć wiem, że minecraft jest już teraz grą przeszłości. Obecnie karierę robi spinner. Moda na spinnera pasuje jako wstęp do kolejnego rozdziału z książki "Przewodnik stada".  Przyszła znikąd, służy po nic i mają ją wszyscy.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Piknik wydziałowy IChiP PW 2017

Długa przerwa spowodowana była wyjazdem do Warszawy i wyśmienitymi spotkaniami.
10 czerwca piknik wydziału IChiP, 11 czerwca poznałam moją świeżo urodzoną Siostrzenicę :) oraz cieszyłam się spotkaniem z Dziewczynami z wizażowego wątku o prokrastynacji.

Fotorelacja z pikniku na stronie wydziałowej:

Na fotce nasze dzieci - dzieci absolwentów wydziału IChiP. 
Ze spotkania na spotkanie coraz większe. 
A my coraz starsi. ;)


piątek, 9 czerwca 2017

Andrzej Samson "Miska szklanych kulek" - poszukuję

Poszukuję książki Andrzeja Samsona "Miska szklanych kulek".
Chętnie odkupię. Ktoś coś?
Tak właśnie kończy się pożyczanie książek znajomym.
Przepadają w nicości.
Wybaczcie znajomi, nie pożyczam już swoich książek.




środa, 7 czerwca 2017

wtorek, 6 czerwca 2017

Frywolitka igłowa 2

Tę kolię dziergałam w oparciu o ten tutorial i cz.II ten tutorial.
Kolczyki są mojej inwencji, bransoletka jest zmodyfikowanym fragmentem projektu kolii.
Tak to się działo:



A tak wygląda efekt finalny:



poniedziałek, 5 czerwca 2017

sobota, 3 czerwca 2017

Wiele dziedzin - zbyt wiele

Przemeblowuję, ustawiam po nowemu.
Prześlizguję się po obszarach rzeczywistości, które chciałabym ogarnąć swoim umysłem dogłębnie i czerpać z nich satysfakcję. Jedyny problem polega na tym, że jest ich bardzo dużo.

Szycie na maszynie.
Frywolitka.
Szachy.
Fotografia.
Psychologia.
Matematyka.
Fizyka.
Chemia.
Biologia.
Neurologia.
Niektóre z przedmiotów wykładanych na wydziale IChiP - reaktory, PTC, kinetyka, chemia fizyczna.
Inżynieria medyczna.
Biologia.
Ratownictwo medyczne.
Język angielski.
Język włoski.
Język niemiecki.
Język hiszpański.
Język chorwacki.
Język rosyjski.
Język migowy.
Dokończyć prawo jazdy na motocykl.
Programowanie.
Własna książka.
Fitness.
Taniec.
Podstawy sztuk walki.
Bongosy.
Przeczytać książki, które mam na półce.
Kurs pilotażu PPL(H) lub nawet CPL(H) - żeby nie było, że to mrzonki i majaki, pierwszy krok w kierunku tego celu zrobiłam:

Temat: Kurs na pilota helikoptera.

W Wawie np. w firmie IBEX. Są też inne, ale ta mi jakoś pierwsza przyszła do głowy. Wpisz "szkolenie ppl(h)" w google'a, na pewno sporo znajdziesz. 

Co trzeba mieć? Kasę :) I być trochę zdrowszym od przeciętnego nieboszczyka ;)

Ogólnie, jest podobnie jak z licencją samolotową (turystyczną) - najpierw szkolenie teoretyczne (podstawy pilotażu, działania śmigłowca, meteorologii, nawigacji itp.), potem praktyka, potem solówka, egzamin i jesteś pilotem :) 

lub:
http://helipoland.com/szkolenia-pilotow/licencja-pilota-smiglowcowego-zawodowego-cplh/

Finanse.
BARF dla kota.
Zegary.
Kuchnia - odżywianie.
Nauczanie.
Pszczoły.
Pojechać do Indii - nie pytaj dlaczego, prześladuje mnie, dlatego. Gdzie nie odwrócę głowy, tam Indie. Dziś otworzyłam starą książkę, którą tak naprawdę przekładam z miejsca na miejsce, bo nie lubię poezji. Otworzyłam, czytam wstęp. Indie - Tagore Rabindranath "Rosnący księżyc i inne poezje". Kolczyki, które mnie zaczarowały i nawiązałam kontakt z dziewczyną, która je sprzedaje. Skąd pisze? Z Indii. Mój kolega poznany przez internet skąd jest? Z Indii. Książka, którą dostałam w prezencie jest opowieścią o matematyku Ramanujanie do czego nawiązuje? Do kraju, z którego Ramanujan pochodził - do Indii. Marta była w Indiach. Indie mnie otaczają.

Kolczyki:



Święto Divali - piękne!








Thali - indyjskie jedzenie:



Stworzyć albumy.
Wina, nalewki.
Wydać kalendarz doskonały.
Oświecić się.



Chciałabym umieć śmiało zaśpiewać.
Chciałabym zagrać melodię na pianinie (Bella's lulaby, Ludovico Enaudi), gitarze klasycznej (Scorpions, Pink Floyd) i elektrycznej, na klarnecie (Satanowski - Kresy).
Chciałabym być DJem.
Chciałabym opanować jazdę konną.
Chciałabym skoczyć ze spadochronem.


piątek, 2 czerwca 2017

Określenie punktu wyjściowego

Co daje napęd?

Pobycie faktycznie ze sobą, do głębi, na tyle długo, żeby dotrzeć faktycznie do siebie, a potem ogarnięcie się, żeby stanąć w gotowości do życia.

Z rana wystarczą: szybki prysznic, ubranie, czesanie, mały makijaż, kawa i kalendarz.
( Czy wiecie, że kalendarz wieczny właśnie pojawił się w empiku, a jego autorem nie jestem ja? To ciekawe nie? Pomysł jest super, ale mój ciągle nie gotowy, żeby wyjść do ludzi. Znamy to? )

Zastanawiam się, czy pisać tu o punkcie wyjściowym.

  • Dno i 100 metrów mułu.
  • Trzy wielkie porażki w krótkim czasie: związkowa, rodzicielska, zawodowa - wszystkie trzy z kategorii "relacje międzyludzkie".
  • 40 lat na karku, zero osiągnięć. 
  • Finansowo - tylko na bieżące potrzeby, z mglistą perspektywą co dalej. 
  • Mieszkanie w stanie opłakanym, odzwierciedlające mój stan wewnętrzny - jak zawsze jest korelacja. 

Wiem za to w tym miejscu, że:
  • Mam potrzebę stworzenia czegoś wartościowego.
  • Przez 40 lat kumulowałam różności, nadszedł czas na przyjrzenie się tym zbiorom i wyklarowanie głównej drogi w życiu. 
  • Najbardziej potrzebuję odnaleźć siebie w całym tym chaosie i ze świadomością tego, co się dzieje wchodzić w relacje.
  • (Poznać zasady interpunkcji.)
  • W końcu się określić, skrystalizować, dać od siebie to, co jest moją wewnętrzną wartością - a z czego będą chcieli skorzystać inni ludzie. 
  • Stworzyć sferę finansów, zbudować zaplecze, z którego będę korzystać tak i ja jak i Julka. 
  • Wypada zadbać o siebie jako ciało - ruch, odżywianie, aktywność.   
  • Zawsze rozwój, w kierunku, który scali wszelkie moje zainteresowania w jedno lub chociaż uzupełni je o swoje wartości. 
  • Dowiedzieć się, czego ja właściwie chcę, uspokoić się wewnętrznie, podać sobie rękę, przejść z własnym wsparciem trudne momenty, być wierną sobie. 
Dużo chceń, dużo myśli, mało działań, brak kierunku, koncepcji, wiary w sukces - w takim punkcie jestem. 


(Tydzień Planowania i Organizacji - niebieski)
A tu o opuszczaniu strefy komfortu: https://pieknoumyslu.com/strefa-komfortu-powody-opuscic/

czwartek, 2 lutego 2017

"coś się samo wykluje"

No to się wykluło.

Wtorek. Poranek. Kawa, kalendarz, plan dnia.
Kotek psotek pobiegał, zjadł i poszedł do swej kociej toalety.
Kto nie chce czytać o kocich odchodach, niech ten fragment sobie daruje.
Słyszę, że szura, nie słyszę chrzęstu żwirku.
Aha, coś się dzieje poza kuwetą.
Biegnę.
No dzieje się, wytarła sobie pupinę o posadzkę i próbuje zakopać, co na niej zostało.
Idę zmoczyć szmatkę i wziąć się za sprzątanie.
Kicia natomiast przesunęła się dalej, żeby nie przeszkadzać i zabiera się za mycie siebie.
Podnosi nogę, przygląda się i widzę, że coś nie gra.
No nie gra, bo do ogona przyklejony ma kawał rzadkiej kupy.
Rewelacja.
Zgodnie z kocią logiką przecież nie wyliże tego, bo za dużo :D :D :D, no to dawaj wycierać się o podłogę.
Zatrzymałam ją w pół gestu, bo chciałam ją złapać, no ale kot to nie pies, więc złapać się nie dał, za to zaczął uciekać.
W tym momencie miałam już brudną podłogę w salonie, brudną kanapę i nie wiem, co by jeszcze się ubrudziło, gdyby to, że ją wreszcie złapałam.
Sprawdziłam stan pod ogonem, zakwalifikowałam do mycia.
Wsadziłam kota pod kran.
Wiemy, jak większość kotów kocha wodę.
Dawaj wyrywać się, drapać, wykręcać w precel.
Odwinęła się zręcznie, wbiła mi pazury w plecy i się próbuje wyciągnąć siłą swoich mięśni.
Bolało, ale nie dałam się, bo gdybym ją wypuściła, to nie wiem gdzie bym tej kupy potem jeszcze szukała.
Rezultat działań był taki: kot umyty, ja mokra od głowy do stóp, upaprana wiadomo czym, podrapana i zgrzana w wyniku walki.
W domu zapach świetny i cały dom do mycia.
Zrzuciłam mokre ubranie, w samych gaciach usiadłam na kanapie.
No to mam co robić...

Naraz: ding dong!
Ło matko, no w świetnym czasie.
- CHWILA!
Ubieram się w trybie ekspresowym. Ding dong!
- CHWILA MÓWIĘ!
Otwieram drzwi:
- Dzień dobry, jestem z administracji, sąsiad z dołu zgłosił zalanie, ustalamy przyczynę.
- Wspaniale, zapraszam. Zapach, który się unosi to świeża kocia kupa rozsmarowana po całym domu, ale da pan radę, proszę bardzo.
U mnie sucho, u sąsiadów sucho, no to dawaj kręcić zaworami.
Zakręcił u mnie - nie leci u sąsiada.
Odkręcił u mnie - leci u sąsiada.
Wniosek?
- Pękła rura w pani ścianie, trzeba się do niej dowiercić i ją wymienić.
Będzie to na pani koszt.
- Oooo, jak miło :) . Dziękuję za te wspaniałe wieści.

W Tygodniu Próbowania Czegoś Nowego wypróbuję, jak to jest mieć pękniętą rurę w ścianie, zalewać sąsiada od 10 dni, mieć rozwalane pół łazienki i wymianę usterki na własny koszt :D .
Spróbuję też kontaktu z ubezpieczycielem w celu uzyskania zwrotu kosztów naprawy usterki.
No wykluło się samo, nie? Tyle nowości! Mój pierwszy raz w tak wielu sprawach!

Do sklikania! :)



poniedziałek, 30 stycznia 2017

NAŁÓG a NAWYK

Są tym samym?

Dziś będę trzymać się planu dziennego.
Ciągle jest Tydzień Próbowania Czegoś Nowego.


piątek, 27 stycznia 2017

Kręgle? Łyżwy? Salsa? Joga? Jazda konna? Co nowego?

Od dziś Tydzień Próbowania Czegoś Nowego.

Niedawno spróbowałam kręgli i uważam, że to fantastyczna rozrywka, choć nie zbliżałam się do kręgli latami, bo dwadzieścia lat temu dwa razy bardzo mi nie wyszło!!!!

Co nowego zrobię w tym tygodniu?

Nowe ciasto na niedzielę. Mam tak wiele niewypróbowanych przepisów, wiec wypróbuję kolejny. Jeśli się przyjmie, zagości w moim kucharskim zeszycie, jeśli nie, wyrzucę ten przepis, bo zajmuje mi tylko miejsce.

Co jeszcze można by, co jeszcze... hm.
Nie mam w tej chwili pomysłów.
Może coś się samo wykluje w tym tygodniu?

Przyjemnego próbowania nowych rzeczy!


Wygrzebane z zakamarków internetu - notatki ze szkolenia z Pauliną Perką - maj 2012.
Było warto. 

Prowadząca : Paulina PerkaZnakomita! 
Niczym skalpel dostaje się do wnętrza i jednym celnym zdaniem potrafi człowieka powalić.
Oczy mam szersze o jakieś 2 centymetry ze zdziwienia po spotkaniu tak przenikliwej osoby.
Poważnie.

Zarządzanie czasem, sobą w czasie.

A.Obecna sytuacja - orientacja w czasie - obecne gospodarowanie czasem. 

I. Podział ludzi na typ zanurzony w przeszłości, typ tu i teraz, typ zorientowany w przyszłość:

1) zorientowany na przeszłość:
a) nic dobrego mnie już nie spotka, bo wszystko co najlepsze już się zdarzyło 
Antidotum: W przeszłości były tez minusy, znajdź je dla równowagi. 

b) moja przeszłość to porażka po całości 
Antidotum: Nie porażka lecz LEKCJA. Czego dobrego, potrzebnego przeszłość mnie nauczyła?


2) typ tu i teraz:
a) jętka - jedno zadanie za drugim, jedno za drugim, nigdy nie siedzi bezczynnie 
Antidotum: Dla kogo to robię? - zwykle się okazuje, że dla innych.

b) leniwiec - wieczny błogostan i odkładanie na później 
Antidotum: Czego chcę? Cel.


3) zorientowany na przyszłość:
a) wizjoner - ma cel, ale brak planu realizacji - małych kroków - pustka między teraźniejszością a planem - kiedyś będę szczęśliwy. 
Antidotum: Odpowiedz sobie na pytanie co cię powstrzymuje?

(jeśli było b) to nie pamiętam. )

II. Orientacja w czasie - obecne gospodarowanie czasem - obecna sytuacja.

1. Rejestr czasu: REWELACJA! 
Kartka z podziałem na półgodziny: od 6 rano do 1:30 nocą. Należy wpisywać przez tydzień co pół godziny co się robi. Pisałam o tej metodzie - rewelacyjnie pokazuje na co się traci czas. Przy samym wypisywaniu wydajność rośnie, bo pomaga ta myśl: no coś tam muszę przecież wpisać. Więc robię to coś.

2. Koło reprezentujące nasze 24 godziny  obecny podział tego koła, niczym tort czasowy , na takie kategorie:
a)sen
b)rodzina
c)praca
d)hobby i relaks
e)rozwój osobisty
f)relacje z innymi
g)codzienne czynności
h)inne (np. dojazdy)
i) (inne własne)

3. Podział "tortu czasowego" odpowiadający naszym oczekiwaniom
, tak, jak chcielibyśmy żeby było, idealny dla nas podział czasu. 
Badanie rozbieżności między stanem obecnym a stanem idealnym. 

III.Dobowy wykres energii - aktywności.   

Na osi poziomej czas, na pionowej moja energia w skali od 1 do 10. Kiedy jestem w stanie zrobić najwięcej 10, kiedy jestem niewydajna 1. Niektórzy pracują wydajnie rano, niektórzy rozkręcają się wieczorem, ważne, żeby uchwycić kiedy ma się wyż, a kiedy niż energetyczny. 
Klasycznie w ciągu doby są 2 maksima, jeden dołek.
Zadania wykonujmy w czasie zwyżki.
Relaksujmy się, gdy mamy energetyczny dołek.

B. Narzędzia - planowanie i priorytetowanie zadań.

I. Priorytetowanie.

1.Zasada Pareto 80/20
2.Reguła ABC:
A - ważne - 15% zadań, 65% zysku
B - średnio ważne - 20% zadań, 20% zysku
C - mało ważne - 65% zadań, 15 % zysku
(liczenie procentów zysków i procentów wykonanych zadań, które to zapewnią przewidywalny procent zysków mogłoby mnie pochłonąć na wieki wieków amen, więc krucyfiksem strzegę się niczym przed wampirem  )

3.Matryca Eisenhowera (ważne-nieważne;pilne-niepilne) - (wreszcie nauczyłam się z tego korzystać!!! Wymagało to niemal indywidualnych korepetycji z prowadzącą, ale pojęłam (mam nadzieję))
http://www.youtube.com/watch?v=Y-bK3Tj6XEY

II.Planowanie.

Zarządzanie czasem (wykonywanie zadań dla kogoś lub pracy nie będącej moim celem samym w sobie)
1. "to do" list
2. kalendarz
3. matryca Eisenhowera i priorytety
Zarządzanie sobą w czasie poprzez swoje cele.
4. własne cele i ich realizacja - zarządzanie sobą w czasie.

Cele krótkoterminowe i listy zadań:
bieżące - dziś, jutro, za tydzień, za miesiąc, za 3 miesiące
taktyczne - roczne, 2-letnie
strategiczne - 3-5-letnie i dalej. 
Krótko mówiąc, nasz główny cel rozpisany na malutkie cele, które jesteśmy w stanie wykonać codziennie i monitorować naszą drogę w kierunku osiągnięcia celu.

Cel:
SMART 
S-Specific-konkretny
M-Measurable-mierzalny
A-Attainable/Ambitious-osiągalny
R-Realistic-ważny/istotny(  )
T-Timely-określony w czasie
link:
http://kaczor.info/pl/artykuly/jak-w...toda-smart-117

- jaki masz cel? (obszar życia, okres czasu)
- ustal priorytety względem celu
- zaplanuj działania (OATS, Zasada Parkinsona)
- zaplanuj 60% dnia
- działaj zgodnie ze swoją energią
- zadanie nieważne - deleguj lub odpuść
- pozbądź się perfekcji

Zasada Parkinsona: Praca trwa tyle czasu ile tej pracy przeznaczymy.
Jeśli na zrobienie masz tydzień, to będziesz robić tydzień.
Zwykle tę pracę można wykonać w krótszym terminie, o czym świadczy nasza tendencja do odkładania na ostatnią chwilę.


OATS:
O - outcomes = wynik
A - activities = działanie
T - time = czas
S - schedule = harmonogram
link do tej metody:
http://produktywnie.pl/2495/zarzadza...rocedure-oats/

Oraz HIT sezonu!!!!!

Alokacja czasu - 4 wymiary.

1. ZADANIA - mają cel i termin realizacji.
2. RELACJE Z INNYMI - dla przyjemności, nie dla realizacji zadań, dla podtrzymania więzi, rozmowa "o nas wzajemnie".
3. JA - to co robimy dla własnej przyjemności - książka, kąpiel, spacer, o ile żadne z tych nie należy do zadań
4. ALOKACJA BEZKIERUNKOWA - pożeracze czasu, gadanie o dupie Maryny, FB, internet, i inne. 

I teraz:
Czas przyspiesza, dominuje "myślenie na zewnątrz", rządzi abstrakcja, 
wtedy gdy jestesmy w trybie 1 lub 4.
Dlatego tak łatwo przeskakujemy między tymi trybami.

Jeśli to jest nasz sposób na odpoczynek pomiędzy zadaniami, to wiedzmy, że umysł w tym stanie W OGÓLE SIĘ NIE RELAKSUJE.

Czas zwalnia, dominuje "myślenie tu i teraz", rządzi przyjemność,
wtedy gdy jesteśmy w trybie 2 lub 3.
To jest dla naszej głowy relaks.


Stan 1 i4 powoduje ubytek(!!!) energii. Stan 2 i 3 pomaga naładować baterie.
W rejestrze czasu należy zaznaczyć czy dana czynność była Z, A, J czy W.
Jeśli jest ich po równo, jest super, brak równowagi powinniśmy widzieć po własnej energii...
Zatkało mnie ponownie.
Mój poziom energii = byle dociągnąć do wieczora.
W rejestrze czasu większość czasu to zadaniowość zwiazana z domem i dzieckiem, brak RELACJI Z INNYMI!!!, odrobina luksusu gdy czytam lub biorę kąpiel...
Ten podział mi pokazał jak wprowadzić równowage energetyczną do życia.
Brak relacji z innymi wyszedł też na diagramie kołowym - na kołowym podziale czasu.


Jeszcze jeden HIT!

Ćwiczenie w parach.
Jedna osoba jest reporterem - przeprowadza wywiad z tą drugą osobą.
Druga osoba wciela się w siebie za jakiś czas, gdy osiągnie już swój cel.
Ma opowiadać reporterowi o sobie, o tym w jaki sposób ten cel osiągnęła itp.
Rewelacyjne ćwiczenie na poczucie swojego celu we własnym życiu. 
Nie jest to takie proste, przyznam.
I nie wiem czy opisałam to tak, że rozumiecie... 
Rozumiecie, prawda? 


Literatura: Zimbardo "Paradoks Czasu"


Szkolenie nie tylko samo w sobie przekazało cenne informacje, 
ale dowiedziałam się tam przede wszystkim ważnej rzeczy o sobie.
- Co cie powstrzymuje? Boisz się, że się uda!
- Hm, że się nie uda.
- Tego, że się nie uda się już nie boisz, stąd płyną lekcje na przyszłość.
Nie miałam wyjścia jak przyznać jej rację.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Człowiek skuteczny.

Jak idzie porządkowanie?
Mieszkanie nabiera moich cech, mojego charakteru, mojego chcenia.
Czasem wymyślę coś głupiego i zastosuję, ale, gdy stwierdzam, że to nie praktyczne, zmieniam koncepcję. :) I sprawia mi to przyjemność.

Net podłączony.
Cieszymy się.






sobota, 21 stycznia 2017

Internet

Cześć.
Wyrzucamy, porządkujemy.
To cel na ten tydzień.
Mam za sobą porządki w kuchennych szufladach, dwóch schowkach i szafce narożnej. Mam też za sobą porządki w przedpokoju i montaż samodzielny nowej wycieraczki :) .
Został do posprzątania mój pokój oraz pozbycie się zbędnych rzeczy, które zagracały kuchnię, a teraz czekają na dalsze akcje w moim pokoju.

Właśnie podpisałam umowę o internet. Będzie w poniedziałek, więc póki co się nie odzywam.

Kliknij w czerwony obrazek po prawo, trafisz na pierwsze zbiorcze posty o sprzątaniu. Było fajnie. :)

Do sklikania!


poniedziałek, 2 stycznia 2017

Po swojemu

Cześć.

Nastał 2017 rok. Nowy, świeży, czysty, chciałoby się powiedzieć - bielusi ;) .
No i w tym Nowym Roku życzę nowego spojrzenia.
Takiego świeżego, czystego, trzeźwego. :)


Mój kalendarz wieloletni powstał, jest, doskonali się, modyfikuje do potrzeb.
Kalendarze to jeden z moich projektów - trwa od kilku lat.
Rozpoczął się od marzenia, żebym miała kalendarz, który powie mi wszystko, co chcę o danym dniu wiedzieć, będzie mnie informował o urodzinach, imieninach, rocznicach, świętach, będzie zbierał historyczne pamiątki - jak pierwszy wypadnięty ząbek dziecka, jej pierwsze samodzielne kucharzenie czy moja pierwsza podpisana prawdziwa Umowa o Pracę :) .

Mój wieloletni kalendarz zawiera program 30 Days to Change i poszczególne tygodnie mają już swoje stałe miejsce w całym roku. Wracam do tego programu. Uważam, ze wart jest tego, żeby być obecny. I wcale sztywno nie zamierzam się go trzymać. Niczego nie zamierzam się trzymać sztywno w tym Roku. Zobaczymy co nam 2017 przyniesie, po co sięgniemy, co wymyślimy i co zrealizujemy. Nówka świeżynka, jeszcze nie zdeptana, motywacja na najwyższym poziomie, jednak bez tej spiny, że tym razem na pewno będzie po królewsku aż do ostatniego dnia grudnia. Bywa rozmaicie przecież, góry i doliny, gorąco i zimno, ciemno i jasno, no i jeszcze inaczej, w różnych miejscach na całej ciągłości tego kontinuum, bo świat nie jest zero-jedynkowy. Żyjemy jeszcze na razie, nie jesteśmy robotami, choć się czasem ludzie zachowują jakby byli - i jakby ktoś inny posiadał pilot do nich. (Tu urwę wycieczkę myślową - pewnie wpływ Lema. Czytam Lema, uwielbiam Lema, jeden z projektów to Lista Książek Do Przeczytania w 2017.)

Dzień już trwa. Lista "TO DO:" zrobiona - chyba przyzwyczaiłam się i bez niej czegoś mi brak. Super. Dobry znak.

Po prawo będzie widać, co to za tydzień obecnie "nam panuje" :) .
Idziemy wg mojego kalendarza, a on powstał kilka lat temu, dlatego właśnie żółty tydzień trwa ile trwa - w tym roku 5 dni, tak na start. Tak wpisałam i tak zostaje. No bo czemu nie.



Co ja Nowego w tym tygodniu próbuję?
  • Dzielnie i rozsądnie podzielić czas na różne czynności - obowiązki, przyjemności, z zachowaniem elastyczności i rezerwy na wydarzenia niezaplanowane.
  • Próbuję też nowej filozofii życiowej - na to co jest reagować przyzwoleniem:
    And that's fine. And that's ok. And that's fantastic! And I love it!
    Czemu po angielsku? Bo jakoś tak nie brzmi jakbym zaprzeczała rzeczywistości - nie doszłam jeszcze do ładu ze wszystkim w tej filozofii, ale ciekawe są efekty przesunięcia percepcji na akceptację - nie traci się energii na walkę z rzeczywistością czy podtrzymywanie stanów negatywnych. Dana takim stanom akceptacja powoduje, że znikają z centrum uwagi a energia znów wraca tu, do środka mnie. Dzięki temu obserwuję to co jest z jakiejś innej perspektywy, włącza się spokój, ciekawość, lekkość, nawet uśmiech, no i jest to wreszcie przestrzeń dla kreatywności wszelkiej, również w wyrażaniu siebie. Bardzo mi się to nowe spojrzenie podoba, a psychologia to jeden z kolejnych projektów w tym roku. (Projektów mam 15.)
  • I wymyśliłam sobie, że co niedzielę zrobię nowe ciasto. Przepisów mam milion, a korzystam z trzech. Na pierwszy ogień poszło ciasto pod tytułem: pyszny placek karmelowy. Już się chłodzi w lodówce. (Dziś jest 12.01 czwartek - ciasto będzie na jutro - zaprosiłam Rodziców. Bo w niedzielę mnie nie będzie. Będę w Warszawie u moich znajomków ze studiów. Tak. Po to były mi te studia, żebym ich poznała. :) :) :) :) :) )

No. To miłego dnia i do sklikania!
Patrycja