środa, 14 czerwca 2017

Dzień 14

Nie medytowałam dziś, za to sprzątałam jak szalona, żeby zdążyć przemeblować i wysprzątać pokój młodej zanim wróci z 3-dniowej wycieczki. I dokonałam tego. Dla tych co tu zaraz wyjadą z tekstem, że za dzieci się nie sprząta, dodam, że bałagan był mój. Uporałam się z nim w dwa dni. Do tej pory u mnie było czysto, bałagan za zamkniętymi drzwiami pokoju mojego dziecka. Obecnie jest odwrotnie. Do spotkania Ewą Radziewicz 8 dni. Tyle musi wystarczyć na wysprzątanie i mojego pokoju.

Dostałam dziś piękne kwiaty na zakończenie roku szkolnego w MathRiders.
Wzruszające momenty.

Kładę się spać spełniona, zadowolona, z poczuciem dobrze wykorzystanego czasu. Mam takie spostrzeżenie, że gdy zajmuję się naprawdę tym, czym powinnam, to czas zwalnia. Zaczęłam sprzątanie o 9:00, weszłam w stan flow, sprzątało mi się samo i taki duży postęp zrobiłam w stosunku do startu. Patrzę na zegarek a tam dopiero 9:10. Lubię ten efekt. Bardzo lubię.



wtorek, 13 czerwca 2017

Dzień 13

Zaufać wewnętrznemu głosowi. Ciekawe co?
Ciekawe, co z tego wyniknie.
Myślę, ze może być gorzej niż jest, więc być może jeszcze nie czuję powagi sytuacji.
Podobno świat jest dla mnie taki, jakiego go postrzegam.
Lem twierdził, że to co widzę, to iluzja świata, bo rząd dosypuje coś do wody, dzięki czemu widzimy rzeczy takimi jakimi oni chcą żebyśmy je widzieli. Zresztą opowiadanie, z którego można wyjąć taką konkluzję ma drugie, trzecie i czwarte dno, więc wnioskować można na wielu poziomach. Uwielbiam taką literaturę.

Myślę, że mój wewnętrzny głos zagada mnie bzdurami i wyprowadzi na manowce. Ocknę się nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie i znów zacznę panikować, że nie mam pojęcia jak mam to rozegrać. To czyli życie, sytuacje, wymysły. Żyję ledwo co. Próbuję mieć zrywy i coś podziałać.
Rozłazi się to wszystko i nie łapię już spiny. Jakby mi w ogóle nie zależało.

Posprzątałam częściowo pokój podróżniczki - astronautki. Przemeblowałam. Moc pracy przede mną, gdybym chciała zdążyć do jej powrotu. Chwilę też szyłam dziś na maszynie. To była chwila spełnionych marzeń przecież. Oj ciężko mnie było zagonić, przekonać, że chcemy i jest sens, jest czas i jest sukienka. Można podziałać, zacząć się wprawiać. Wyszłam też z domu, poszłam do ciucholandu na losowanie paragonów. Tym razem nie wygrałam. Na pikniku za to mając 2 losy, wygrałam 3 razy. Żele do kąpieli, mleczko do ciała, fluid nawet pasujący, krem do rąk i truskawkową pastę do zębów a dodatkowo czarną aktówkę. Rozłożyłam też książkę "Nauka programowania z minecraftem", choć wiem, że minecraft jest już teraz grą przeszłości. Obecnie karierę robi spinner. Moda na spinnera pasuje jako wstęp do kolejnego rozdziału z książki "Przewodnik stada".  Przyszła znikąd, służy po nic i mają ją wszyscy.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

Dzień 12

Długa przerwa spowodowana była wyjazdem do Warszawy i wyśmienitymi spotkaniami.
10 czerwca piknik wydziału IChiP, 11 czerwca poznałam moją świeżo urodzoną Siostrzenicę :) oraz cieszyłam się spotkaniem z Dziewczynami z wizażowego wątku o prokrastynacji. Obejrzałyśmy razem pokaz tańców indyjskich. Wróciłam dziś, z lekka odespałam.
Jutro goszczę moją Paulinkę i zabiorę się za odgruzowywanie pokoju młodej. Tyle plany, zobaczymy co z tego wyniknie. Dziś zasiądę do frywolitkowej bransoletki i dalszych przygód Fryia w kosmosie, czyli Futurama!

Fotorelacja z pikniku na stronie wydziałowej:


piątek, 9 czerwca 2017

Dzień 9

Dzień 8 przepadł.

Dzień 9, jest jakoś. Nie negatywnie, ale nie latam tez pod sufitem ze szczęścia.
Włożyłam trochę energii w różne podstawowe czynności typu wstaw pranie, wstaw naczynia do zmywarki, pościel łózko, Wszystko to wymagało wysiłku, ale powoli, krok po kroku dało się.
Skończyłam kolię, bransoletkę zrobiłam do połowy. Oglądam "Futuramę" od odcinka pierwszego pierwszej serii. Lubiłam niegdyś Futuramę. I polecam. To kreskówka z charakterem i ciekawym dowcipem :) często dla dorosłych.
Medytacji dziś nie wznowiłam.
Ale wznowię.
Wczoraj byłam za to na jodze. Z tą panią to akurat strata czasu. Ważne było jedynie, że ruszyłam się z domu.

Poszukuję książki Andrzeja Samsona "Miska szklanych kulek".
Chętnie odkupię. Ktoś coś?




środa, 7 czerwca 2017

Dzień 7

Z medytacji znów nici. Zdaje się, że mnie przeraża. Utknęłam w jakimś myślowym stanie nieszczęścia i tkwię. Energia odpłynęła. Leżałam dziś długo, długo. Zajęcia z matematyki zmusiły mnie do wstania, bałagan nie.
Jest 21:00 kładę się do łóżka.


wtorek, 6 czerwca 2017

Dzień 6

Nie medytowałam. Nie nadaję się do tego. Może, tak jak i do sprzątania, potrzebuję mieć wenę.
Dzień spędziłam nad kolią frywolitkową słuchając wykładu mnicha, webinaru coacha, mowy Eckharta Tolle. Spędziłam też trochę godzin z super koleżanką, która przyniosła ruskie pierogi i obżarłyśmy się niemiłosiernie, pogadałyśmy o facetach, a potem wybrałyśmy się do sklepu i na shake'a krówkowego. Dla niej robię kolię frywolitkową, ona chodzi ze mną na ciuchy, ona nauczyła mnie nosić większe kolczyki niż sztyfty, ona szyje na maszynie i dnia pewnego poszyjemy coś obydwie, ona będzie chodziła ze mną na siłownię, bo ja sama siłownię olałam na jakiś miesiąc. Zapomniałam tez, że tak czy inaczej muszę zapłacić 109 zł za kolejny miesiąc.

Kolia nabiera kształtu.
Będzie piękna.


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Dzień 5

Dzień 4 nie istnieje. Położyłam się, żeby "pomedytować" i zasnęłam.
Dziś usiadłam, żeby pomedytować i siedziałam przez pół godziny.
Teoria mówi: enjoy the show, który stworzą Twoje myśli, bo będą zmieniać się jak w kalejdoskopie.
Owszem, zmieniały się, Od analizy zaległości, przez podsumowanie życia i siebie, aż do tych samobójczych z braku realnych pomysłów na istnienie w tym świecie. Stwierdziłam, że to medytowanie jest bez sensu, bo zaraz zebranie, a później siłownia. Na zebraniu wysiedziałam, choć chciało mi się płakać. Na siłownię nie idę. Po co. Nie mam siły ani ochoty nawet patrzeć na innych ludzi. Trzymam się myśli, że ten stan minie. Zastanawiam się tylko jak długo jeszcze będę babrać się w tym mentalnym gównie. Dom i posiadłość mojej babci została wystawiona na sprzedaż. Mój raj został wystawiony na sprzedaż. Moje pieniądze nie istnieją. Nie mam za co wykupić mojego raju. Sadu, ogrodu, łąki, przestrzeni, zieleni, raju dla tych pszczół, które chciałabym kochać.

Idę na lody z exem i młodą. Dół jak chuj. Nie pomogą mi te lody. Będzie jeszcze gorzej, bo robię się gruba. Niech mnie ktoś zastrzeli.


Zdjęcie z netu. Autorze zgłoś się. 

sobota, 3 czerwca 2017

Dzień 3

Przemeblowuję, ustawiam po nowemu.
Prześlizguję się po obszarach rzeczywistości, które chciałabym ogarnąć swoim umysłem dogłębnie i czerpać z nich satysfakcję. Jedyny problem polega na tym, że jest ich bardzo dużo.

Szycie na maszynie.
Frywolitka.
Szachy.
Fotografia.
Psychologia.
Matematyka.
Fizyka.
Chemia.
Biologia.
Neurologia.
Niektóre z przedmiotów wykładanych na wydziale IChiP - reaktory, PTC, kinetyka, chemia fizyczna.
Inżynieria medyczna.
Biologia.
Ratownictwo medyczne.
Język angielski.
Język włoski.
Język niemiecki.
Język hiszpański.
Język chorwacki.
Język rosyjski.
Język migowy.
Dokończyć prawo jazdy na motocykl.
Programowanie.
Własna książka.
Fitness.
Taniec.
Podstawy sztuk walki.
Bongosy.
Przeczytać książki, które mam na półce.
Kurs pilotażu PPL(H) lub nawet CPL(H) - żeby nie było, że to mrzonki i majaki, pierwszy krok w kierunku tego celu zrobiłam:

Temat: Kurs na pilota helikoptera.

W Wawie np. w firmie IBEX. Są też inne, ale ta mi jakoś pierwsza przyszła do głowy. Wpisz "szkolenie ppl(h)" w google'a, na pewno sporo znajdziesz. 

Co trzeba mieć? Kasę :) I być trochę zdrowszym od przeciętnego nieboszczyka ;)

Ogólnie, jest podobnie jak z licencją samolotową (turystyczną) - najpierw szkolenie teoretyczne (podstawy pilotażu, działania śmigłowca, meteorologii, nawigacji itp.), potem praktyka, potem solówka, egzamin i jesteś pilotem :) 

lub:
http://helipoland.com/szkolenia-pilotow/licencja-pilota-smiglowcowego-zawodowego-cplh/

Finanse.
BARF dla kota.
Zegary.
Kuchnia - odżywianie.
Nauczanie.
Pszczoły.
Pojechać do Indii - nie pytaj dlaczego, prześladuje mnie, dlatego. Gdzie nie odwrócę głowy, tam Indie. Dziś otworzyłam starą książkę, którą tak naprawdę przekładam z miejsca na miejsce, bo nie lubię poezji. Otworzyłam, czytam wstęp. Indie - Tagore Rabindranath "Rosnący księżyc i inne poezje". Kolczyki, które mnie zaczarowały i nawiązałam kontakt z dziewczyną, która je sprzedaje. Skąd pisze? Z Indii. Mój kolega poznany przez internet skąd jest? Z Indii. Książka, którą dostałam w prezencie jest opowieścią o matematyku Ramanujanie do czego nawiązuje? Do kraju, z którego Ramanujan pochodził - do Indii. Marta była w Indiach. Indie mnie otaczają.

Kolczyki:



Święto Divali - piękne!








Thali - indyjskie jedzenie:



Stworzyć albumy.
Wina, nalewki.
Wydać kalendarz doskonały.
Oświecić się.


Chciałabym umieć śmiało zaśpiewać.
Chciałabym zagrać melodię na pianinie (Bella's lulaby, Ludovico Enaudi), gitarze klasycznej (Scorpions, Pink Floyd) i elektrycznej, na klarnecie (Satanowski - Kresy).
Chciałabym być DJem.
Chciałabym opanować jazdę konną.
Chciałabym skoczyć ze spadochronem.


piątek, 2 czerwca 2017

Dzień 2

Co daje napęd?

Pobycie faktycznie ze sobą, do głębi, na tyle długo, żeby dotrzeć faktycznie do siebie, a potem ogarnięcie się, żeby stanąć w gotowości do życia.

Z rana wystarczą: szybki prysznic, ubranie, czesanie, mały makijaż, kawa i kalendarz.
( Czy wiecie, że kalendarz wieczny właśnie pojawił się w empiku, a jego autorem nie jestem ja? To ciekawe nie? Pomysł jest super, ale mój ciągle nie gotowy, żeby wyjść do ludzi. Znamy to? )

ENJOY THE RIDE - takie hasło panuje w czerwcu, a ja zaczynam drogę docierania do siebie
od 1 czerwca 2017 do 1 września 2017. Wpis będzie codziennie.

Zastanawiam się, czy pisać tu o punkcie wyjściowym.

  • Dno i 100 metrów mułu.
  • Trzy wielkie porażki w krótkim czasie: związkowa, rodzicielska, zawodowa - wszystkie trzy z kategorii "relacje międzyludzkie".
  • 40 lat na karku, zero osiągnięć. 
  • Finansowo - tylko na bieżące potrzeby, z mglistą perspektywą co dalej. 
  • Mieszkanie w stanie opłakanym, odzwierciedlające mój stan wewnętrzny - jak zawsze jest korelacja. 

Wiem za to w tym miejscu, że:

  • Nie pójdę pracować na etacie dla kogoś. 
  • Mam potrzebę stworzenia czegoś wartościowego.
  • Przez 40 lat kumulowałam różności, nadszedł czas na przyjrzenie się tym zbiorom i wyklarowanie głównej drogi w życiu. 
  • Najbardziej potrzebuję odnaleźć siebie w całym tym chaosie i ze świadomością tego, co się dzieje wchodzić w relacje.
  • (Poznać zasady interpunkcji.)
  • W końcu się określić, skrystalizować, dać od siebie to, co jest moją wewnętrzną wartością - a z czego będą chcieli skorzystać inni ludzie. 
  • Stworzyć sferę finansów, zbudować zaplecze, z którego będę korzystać tak i ja jak i Julka. 
  • Wypada zadbać o siebie jako ciało - ruch, odżywianie, aktywność.   
  • Zawsze rozwój, w kierunku, który scali wszelkie moje zainteresowania w jedno lub chociaż uzupełni je o swoje wartości. 
  • Dowiedzieć się, czego ja właściwie chcę, uspokoić się wewnętrznie, podać sobie rękę, przejść z własnym wsparciem trudne momenty, być wierną sobie. 
Dużo chceń, dużo myśli, mało działań, brak kierunku, koncepcji, wiary w sukces - w takim punkcie jestem. 


(Tydzień Planowania i Organizacji - niebieski)
A tu o opuszczaniu strefy komfortu: https://pieknoumyslu.com/strefa-komfortu-powody-opuscic/