Na zewnątrz już jasno, choć to świt, więc do pełnej jasności jeszcze trochę brakuje.
Jakiś czas temu gotuję na mojej indukcji, którą mam 4 lata. Była włączona też pralka. Nagle łup! Wywaliło korki. Włączyłam wszystko ponownie i zamiast wyłączyć jakieś urządzenie, to kontynuowałam czerpanie prądu w takim zakresie. No i wtedy tak walnęło, że już sama korków nie mogłam włączyć. Musiał przybyć elektryk z TBS i zrobić to z pozycji skrzynki na klatce schodowej, do której ja nie mam dostępu. Włączył. Pralka działa, piekarnik działa, indukcja nie działa.
Szukanie dokumentów poszło nawet szybko jak na moje doświadczenia. Wynikało z nich, że jesteśmy po gwarancji. No ale trudno, dzwonię do serwisu. Pani bardzo rozmowna, opowiadała historie różnych klientów, a ja do pewnego momentu grzecznie słuchałam, w głowie mając myśl: do brzegu babo!
Pani powiedziała, że muszę mieć podpis elektryka, który zakładał tę indukcję. Traumę mam po tym elektryku, nie podpis...
Cztery lata temu koleżanka poleciła mi panów, którzy mogliby zrobić mi meble do kuchni. Dogadaliśmy się, serdeczni, dowcipni, było OK. Mój kolega dał mi namiar do swojego elektryka, ale oni powiedzieli, że mają swojego. No w porządku. Elektryk chodził z przydupasem, jakimś wielkim chłopem. Tak oto ja sama miałam w mieszkaniu czterech chłopa. Nie czułam się pewnie.
Elektrykowi się spodobałam. Szybko przeszedł na "ty". Miałam pół sekundy awarii z tym, ale pomyślałam, że co mi tam, jeden znajomy więcej. Przychodził codziennie i coś gmerał. Położył mi silikon w łazience, która tego wymagała "bo mu zostało", przynosił wodę mineralną i żwir dla kota (nie ten, którego używam), żebym nie dźwigała. Nawet wybrałam się z nim na spacer, bo miał mnóstwo energii i był bardzo pomocny.
Ze stolarzami zadziała się awaria, bo odwalili fuszerkę. On powiedział, że to poprawi. Umówiłam się ze stolarzami na poniedziałek.
W piątek pan elektryk poszedł do kina na "Dziewczyny z Dubaju". Po tym filmie klepki mu się poprzestawiały, albo od początku miał je poprzestawiane, tylko nie wiedziałam, że tak bardzo. Napisał do mnie wiadomość: "Mam dla ciebie propozycję. 10000 płatne z góry za całowanie cię całą noc. Tylko całowanie. Bo tak mi się podobasz."
Nie wiem jak ktoś by zareagował na to, moja psycha to moje reakcje, też mam klepki poprzestawiane. Nie zrobiłam haha, tylko odpowiedziałam, żeby więcej do mnie nie przychodził i nie pisał do mnie. Screena wysłałam stolarzom i napisałam, żeby nie przychodzili, tak się wystraszyłam. Pomyślałam, że zostawiałam ich samych w domu, że mam córkę, że nie wiem kogo do domu wpuszczam i nie wiem co się może wydarzyć. Ten niepokój, gdy czterech chłopa weszło mi do domu... Kupiłam gaz pieprzowy sobie i córce i waliło mi serce, gdy ktoś mi dzwonił do domu, uczeń na korepetycje najczęściej... Dramat.
Może ktoś rozegrał by to lepiej, ja po prostu pozamykałam się szczelnie od środka...
Stolarze wyśmiali wiadomość nazywając to przedszkolem. Nie naprawili tego co spaprali. Byłam u pani od praw konsumenta, moja znajoma jak się okazało. Następna pierdolnięta, co na pytanie jakie są szanse na wygranie sprawy o poprawki w kuchni rzekła profesjonalnie: a co ja, szklaną kulę mam? Gówno zaradziła, choć obiecywała jak politycy. "Będziesz miała kuchnię jaką chcesz." Do tej pory mam taką, jaką zostawili 4 lata temu. Szkoda gadać. Byłam nieskuteczna w osiągnięciu swojego.
Wracam do zepsutej indukcji i braku podpisu elektryka. Nie przypuszczam, żebym miała jaja kontaktować się z nim, jeśli okaże się, że również odwalił fuszerkę, zakładając indukcję jak przysłowiowy szwagier, na kolanie, "jakoś to będzie", "będzie pani zadowolona". Ja się nie znam i nie muszę. Dziś przybywa elektryk z media markt nie dla idiotów - tak to było? - i będzie podłączał nową indukcję. Zamiast ustawiać rzeczywistość na pozytywne zakończenie sprawy, to się zamartwiam tym wszystkim. Obiecuję, że jeśli to skończy się bez problemów, to już więcej nie będę się zamartwiać, bo to totalnie zmarnowana energia. Ja jestem wyczerpana. Życie kurwa.