poniedziałek, 4 czerwca 2012

Tydzień Wyrzucania Zbędnych Rzeczy.

TU POCZĄTEK PROGRAMU "30 Days to Change x7" :)


Tydzień Wyrzucania Zbędnych Rzeczy. 

Generalnie tydzień porządkowania przestrzeni, życia, siebie.


Uważam siebie za osobę, której ciągle brak czasu, a czasu mam 24 godziny jak każdy. Odgruzowywanie już raz robiłam, całkiem niedawno, zajęło mi to kilka dni - wypełnionych tylko sprzątaniem, niczym innym. Trudne dla kogoś kto pracuje, ma dzieci, ma własne zajęcia i dom do ogarnięcia.

Dlatego w miejsce przekopywania się przez pawlacze do 4 rano wpadłam na kilka pomysłów na szybkie uporanie się z bałaganem. Na początek właśnie tego potrzeba - szybki efekt. Sposoby na sprzątanie przeczytane, zasłyszane, obejrzane i te kompletnie własne przytaczam tutaj. Żeby się nie pogubić jest link do każdego ze sposobów oddzielnie.

W pierwszej turze za znaczące uważam to:

Pogotowie Sprzątaczowe - czyli co w jakim pomieszczeniu jest do zrobienia - własny plan-konkret, żeby sprzątanie mieć za sobą tak szybko, jak to możliwe. Można ścigać się z samym sobą. Czadowo!

Pomodore - praca z minutnikiem.5 minut to dużo, 15 minut to bardzo dużo, 25 minut to hohohooooo!!-że szok. ;) Ustaw cykacz i sprawdź ile zrobisz w 15 minut. Polecam.

Syndrom "Kiedyś się tym zajmę..." - Lista Kiedysiów.


Kiedy powierzchowne sprzątanie mamy już za sobą, możemy porządkować zakamarki i tak zorganizować przestrzeń, żeby odpowiadała naszym wymaganiom: 


Świadoma organizacja przestrzeni - niech każda rzecz ma swoje miejsce, miej pod ręką to co chcesz mieć pod ręką. Twoja przestrzeń należy do Ciebie.

Tydzień Porządkowania przynosi coś nowego.
Minimalizm.
Tu artykuł:  Zminimalizowani.

Zabrałam się za czytanie książki "Sztuka Prostoty" Dominique Loreau.
Jest to zupełnie odmienny od mojego świat.
Pomiędzy moim, a tym z książki istnieje kontinuum stanów, wśród których jest też optimum, tak myślę.
Trudno panować nad porządkiem, kiedy jest tyle rzeczy do pilnowania, żeby nie wypełzały z szafek, wracały na swoje miejsce, i nie pokrywały się kurzem...

Lektura tej książki robi ze mną coś dziwnego. Pozytywnie dziwnego.
Co kilka stron lecę do siebie do pokoju i dopełniam kosz czymś, co dotychczas przekładałam z miejsca na miejsce i broniłam przed wyrzuceniem.
Każda rzecz, dla której udało mi się znaleźć argument "za zostaniem" zostawała, każda, dla której nie udało mi się znaleźć tego argumentu...również zostawała, wyrzucałam jedynie to, do czego pasował argument "za wyrzuceniem"... Jak można się domyślić, mało wyrzucałam, dużo chomikowałam.

Mam pozostałość po perfumach Hipnotic Poison Diora. Nadal pachnie, nie umiem zdecydować się na wrzucenie do go kosza. Wyrzuciłam Kenzo, Versace, Armaniego, Dolce Gabbana nawet poszło do kosza, ale to czerwone "jabłko" Diora z hipnotyczną trucizną nie daje się wyrzucić, bronię go, bo ładne jest, a drugich nie kupię, bo zapach jest za słodki, nieco duszący, choć jedyny w swoim rodzaju... i cena powalająca.

Wstaję i biorę się za odgruzowywanie. Ciekawi mnie jak dużo rzeczy się dziś pozbędę.

Nie pisałam o tym na blogu jeszcze:
Farbowanie ubrań - część z odłożonych odzyskałam, gdy dostały kolor, część trafiła do śmietnika, gdy po farbowaniu okazały się zniszczone. Tak czy siak dzięki farbowaniu jestem o kilka rzeczy "lżejsza". ;)




CEL: Oglądaliście Perfekcyjną Panią Domu i zawodniczki walczące o "diadem zwycięzcy i berło odpowiedzialności"? :) Chcę zaprowadzić taki ład i porządek w moim domu, żeby nie bać się testu białej rękawiczki teściowej ;) ani własnej matki...
Challenge accepted. :D
Perfekcyjna Pani Domu kontroluje kiedy jakie rachunki ma do zapłacenia, kiedy kto ma które urodziny, imieniny, rocznice ślubu, w jaki dzień w tym roku wypadają Święta Wielkanocy i kiedy należy ponownie zrobić cytologię. To jest chodzący katalog, który nigdy niczego nie szuka, bo dokładnie wie co gdzie jest, ma pooznaczane wszystkie pudełka i nie trzyma w nich rzeczy zbędnych. Jej umywalka zawsze lśni i toaleta zawsze sprawia wrażenie przed chwilą czyszczonej na wysoki połysk. Lustra nie są zachlapane pastą do zębów a w lodówce zawsze znajduje te produkty, których potrzebuje do zrobienia obiadu. Ba! Ona nawet miewa gotowe obiady, bo opanowała sztukę robienia większej ilości i zamrażania porcji. Wydaje się, że sprzątanie jej nie męczy, a ona sama wygląda jakby ciągle odpoczywała. :)
Jest się czego nauczyć w kwestii porządku.
Cieszmy się, że mamy od kogo się uczyć.
Blog FlyLady oraz Anthea Turner - Perfekcyjna Pani Domu niech będą z nami wszystkimi. ;)

Sprzątanie, przetrząsanie każdego zakątka ma jeszcze jedną tajemniczą właściwość.
Odświeża nasze wspomnienia i jest potencjalnym źródłem inspiracji na dalszą część naszego życia.
Myślę, że z tego też względu Edyta właśnie w tym tygodniu zaproponowała tworzenie listy 100 - to jest lista naszych życzeń do złotej rybki w liczbie nie mniejszej niż 100. Rybka hurtownik znaczy się.


Wyobraź sobie, że za tydzień przenosisz się do swojego wymarzonego domu, żeby już tam szczęśliwie zamieszkać. Wymarzone, nowe miejsce, które urządzisz zupełnie według własnych gustów i preferencji.
Zabierz z obecnego miejsca to, co chcesz, żeby tam się znalazło.
Masz tydzień na mentalną przeprowadzkę. :)
Nie martw się jeśli okaże się, że rupiecie wszczęły alarm, okopały się i nie mają ochoty się ruszyć.
Po tym tygodniu odstąpimy i, gdy uśpi się ich czujność, w kolejnym miesiącu zaatakujemy z zaskoczenia ;)


Można zaczerpnąć pomysłów od FlyLady, z tak zwanych BabySteps , z których pierwszy to: shine your sink - w wolnym tłumaczeniu - zmyj naczynia, żeby Twój zlew lśnił, gdy będziesz szła spać.

2. Myjąc zęby myj umywalkę - nie pamiętam skąd ten pomysł, Autorze!, upomnij się o odnotowanie!, bo sposób jest ekstra! możesz machnąć też lustro łazienkowe - w sensie zmyć, nie stłuc;) .
3. Odkładaj rzeczy na swoje miejsce, co sugeruje, że
4. Każda rzecz ma swoje miejsce, a jeśli nie ma, to to miejsce musisz dla niej znaleźć.

(2012: Od tej chwili mamy 7 miesięcy do końca roku 2012 = mamy 7 podejść.)

Tutaj odgruzowywanie z Antheą! :)

---------

Edit grudzień 2016:
Odgruzowywanie jest trudne, ale wnosi powiew świeżości i energię.
Wszystkie kąty potrzebują być czasem przewietrzone.
Cudowna wena wstąpiła we mnie 4 dni przed świętami bożonarodzeniowymi - wysprzątałam w kątach, do których nikt nie zaglądał przez kilka lat!!
Przed świętami ładnie poszło, flow się nie utrzymał, trzeba to wzniecić od nowa, niestety.
Zostało mi kilka zakamarków do przejrzenia lub uporządkowania i ciągle uważam, że mam zbyt dużo rzeczy.

3 komentarze:

  1. ja sobie zupełnie nie radzę z moim mikroskopijnym wynajętym mieszkaniem, które po mocnym zaniedbaniu (doprowadziłam je do opłakanego stanu zanim jeszcze na dobre się w nim rozlokowałam i dostosowałam do moich potrzeb) straciło resztki funkcjonalności. Dziś wieczorem już MUSZĘ się zabrać za robotę. To będzie bardzo długi wieczór. Ale przynajmniej świetnie wpisuje się w Twój plan 7x30 dni:) tyle że ja nie wierzę już w super triki na sprzątanie. Jak chcę żeby było czysto to muszę się wziąć ostro do roboty, teoretyzowanie to jakaś forma pro. W sumie to przeszłam mega transformację, kiedyś tonęłam w planach, listach i dobrych radach, a teraz już wolę coś zrobić niż planować jak to zrobić - pewnie to efekt tego że nigdy nic z tych planów nie wychodziło:p więc teraz przeginam w drugą stronę i owszem, działam znacznie więcej, ale zupełnie bez ładu i składu. W każdym razie owocnego odgruzowywania, będę się meldować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz z planowaniem i niczym więcej dotyczy także mnie. Plan sobie a rzeczywistość sobie, jak robiłam wszystko na ostatnią chwilę tak robię. Ciągle jeszcze nie zaakceptowałam, że taka jestem i taki to już mój urok. Cały czas wierzę, że jakimś cudem mogę dogrzebać się do takiej fantastycznej mnie, która będzie wiedziała co gdzie jest, co kiedy komu wpłacić i czym wypełnić pojawiającą się wolną chwilę. Obecnie jestem na takim etapie, że czegoś mocno szukam w gorączce, zaglądam tam, gdzie jest tego miejsce, a to tam jest! Podświadomość już działa dobrze, odkłada rzeczy na właściwe miejsce, jedynie muszę teraz przekonać się, że mogę sobie zaufać. Nieco to utrudnione, gdyż jednocześnie zapominam, że mam stan gotowości w Urzędzie Pracy czy też zapominam zapisać dziecko do szkoły... No ale, używając słów Pani Czarskiej "rozwój lubi się rozwijać", wszystko idzie w dobrym kierunku, a szkodzi mi osiadanie na laurach. Cieszę się, że mi tyle napisałaś o swoim nowym życiu. Powodzenia z wieczornym porządkowaniem przestrzeni. :*

      Usuń
    2. Panno Emilko. Dopiero w te święta (2016) dotarłam do wniosku, który czytam w Twoim komentarzu. To znaczy, ze przeszłaś już tę drogę, po której idę ja. Jeśli będziesz dysponować czasem, napisz co poradziłabyś tamtej sobie, żeby było łatwiej dostać się tu gdize Ty teraz jesteś. Wydaje mi sie to krokiem milowym w przód. Czego jeszcze na sobie wypróbowałaś, podziel się koniecznie! Buziakuję!

      Usuń