środa, 14 czerwca 2017

Dzień 14

Nie medytowałam dziś, za to sprzątałam jak szalona, żeby zdążyć przemeblować i wysprzątać pokój młodej zanim wróci z 3-dniowej wycieczki. I dokonałam tego. Dla tych co tu zaraz wyjadą z tekstem, że za dzieci się nie sprząta, dodam, że bałagan był mój. Uporałam się z nim w dwa dni. Do tej pory u mnie było czysto, bałagan za zamkniętymi drzwiami pokoju mojego dziecka. Obecnie jest odwrotnie. Do spotkania Ewą Radziewicz 8 dni. Tyle musi wystarczyć na wysprzątanie i mojego pokoju.

Dostałam dziś piękne kwiaty na zakończenie roku szkolnego w MathRiders.
Wzruszające momenty.

Kładę się spać spełniona, zadowolona, z poczuciem dobrze wykorzystanego czasu. Mam takie spostrzeżenie, że gdy zajmuję się naprawdę tym, czym powinnam, to czas zwalnia. Zaczęłam sprzątanie o 9:00, weszłam w stan flow, sprzątało mi się samo i taki duży postęp zrobiłam w stosunku do startu. Patrzę na zegarek a tam dopiero 9:10. Lubię ten efekt. Bardzo lubię.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz