Nie mogłam coś spać. Wybudziłam się o 4, pograłam w jakąś grę, stwierdziłam że nie chce mi się czytać i że nie usnę. Kot mi mruczał przy uszach, uwielbiam to futro. Pomyślałam o ostatnim swoim bezsensownym działaniu i zaczął kręcić mi się film w głowie. Nie dało się go przerwać ani przecinaniem Nici Aka, ani zmianą tematu. No skoro tak, to idziemy w pamiętniki, trzeba przez nie przebrnąć żeby je zniszczyć. Część już przeczytana. Dwa pamiętniki zniszczone, zostały kartki co angażują wszystkie zmysły, wpada się jak w Narnię. Osobiście nie lubię Narni, ale swoje życie owszem. Przeszłość była intensywna, kolorowa, cudna. Teraz mam 49 lat. Jest inaczej, ale też nie gorzej, mniej ekscytacji damsko męskich tylko, choć... oj, zdarzyła się. Było iskrzenie. Werbalne, ale konkretne. Obudziło to we mnie część, którą dawno uśpiłam, zgodnie ze stwierdzeniem, że kobieta kończy się w wieku 39 lat. W wieku 40 przemiana, a potem już tylko staruszka, którą się przejeżdża na pasach, ekhm, przeprowadza znaczy się. W wieku 39 zakochałam się. W wieku 45 rozpoczęłam świetny związek, ale już się aż tak ślepo nie zakochałam. I dobrze, bo też nie wyszło. Z każdej relacji coś miałam. Z każdej. Już chyba pisałam o tym. Zdanie "Życie cię kocha" padło, gdy kolega zmieniał mi przebitą oponę. Zobaczył w jakim są stanie, choć sam sprzedał mi auto. ŻYCIE CIĘ KOCHA. Piękne nie? Zostało ze mną jak na kamiennej tablicy wyryte. Po prostu sobie to wzięłam. Generalnie to jedyne zdanie, które od tego człowieka pamiętam, ale jakie zdanie! I nawet już nie jesteśmy w kontakcie. Bez żalu.
Otworzyłam więc resztkę trzeciego pamiętnika. Jest rok 2003. Grudzień. Niedawno rozpoczęłam studia na politechnice, 7 lat po maturze. Musiałam dużo się uczyć, żeby przypomnieć sobie to, co licealiści mają na świeżo w głowie. Jesu, ile pracy. Do 3 rano uczenie się rzeczy, które inni wiedzieli... I pojawiają się zwroty, które są PRZEKONANIAMI. Pięknie mieć je na tacy. Wtedy myślałam o nich, że są prawdą. Dziś patrzę na nie z perspektywy 20 lat i wiem, że nie są prawdą, wiem też, że można je zmienić, że mam w życiu doświadczenia, które tym przekonaniom przeczą wprost.
"Wstyd, że jestem nieukiem". Nieukiem? Uczenie się do 3 rano, podjęcie studiów 7 lat po maturze. Jednocześnie studiowanie weekendowo Turystykę, Języki obce i Zarządzanie? Ze stypendium? Nieukiem? Skąd to jest? Z dzieciństwa: "Ty nieuku cholerny ty." Nie podam autora tego pięknego tekstu... Na ile lat zagościł w mojej głowie? Może i do teraz. Może i do teraz czuję ile POWINNAM wiedzieć w stosunku do tego, co wiem. Po prostu "nie dość wiem". Z tym jest taki problem, że ile bym nie naładowała wiedzy do głowy, to to stwierdzenie zawsze może być aktywne i zawsze będzie "nie dość". No więc dość. Dość aktywności takim durnym przekonaniom. Komu "powinnam" dorównać? Czy będę ściągać do życia ludzi, którzy pokażą mi jak głupiusia jestem? MF, który studia zjadł na deser, na szóstki! Studia nie dają szóstek, bo tam maks to piątki. On miał szóstki! A obecnie zaprojektował fabrykę od kartki z długopisem po rozruch. Taki to był gość. Jest. I ściągnęło mi go życie, żebym czuła się co chwilę jak kretyn, bo tak mam wpisane w skrypcie we łbie? I chciałam wchłonąć całą wiedzę świata, żeby "dorównać", żeby "wiedzieć dość". Dość. Dość dla tego typu przekonań. Będzie za chwilę jak je zmienić.
Przekonanie: "Jestem nieukiem".
Emocja: Wstyd.
Źródło: Przemoc werbalna
Jaki był fakt: Ktoś krzyczał.
Etykieta: Nieuk.
To że to było przemocowe i fałszywe jest o tyle smutne, że wchodziło w mózg dziecka jak w masło.
Korekta: "Byłam oceniana. To nie definiuje mojej wartości ani inteligencji." Mylisz się lub nie wiesz? Pytasz. Tyle. Nic się nie dzieje, uzupełniasz bank wiedzy, wstyd tu jest dziwnym elementem. Fajnie przejść proces neurografiki. Tu link do sesji. Ja zrobiłam jedną na WSTYD. Pieprzony wstyd. WSTYD JEST EMOCJĄ UNICESTWIAJĄCĄ. Pamiętaj o tym, zanim zrobisz to swojemu dziecku...
Wstyd nie mówi prawdy o tobie, mówi o tym jak cię traktowano. To, ze ktoś cię poniżał, nie znaczy, że miał rację. Znaczy, że nadużywał władzy. Możesz czegoś nie wiedzieć. "Nie wiem - jestem do niczego"? To jest unicestwiające. Zamień na "Nie wiem - i co z tego?" Nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko. Nie interesuje mnie polityka i nie wiem do której partii należy X,Y czy Z. Jeśli to twoim zdaniem wstyd, to sobie z tym zdaniem bądź. Ja idę nawlekać swoje koraliki. Że mnie odrzucisz? Ojej, to dopiero problem. Tyle tylko, że do tej pory nie istniałeś na mojej planszy. Ujawnił się nagle i myśli, że jest ważny ze swoimi ocenami. Idź oceniać gdzie indziej. Won z mojej planszy. Jak będę chciała to się dowiem. Pewna część wiedzy nigdy nie będzie dla mnie ciekawa i ekscytująca. "Dziękuje za opinię, nie mam pojęcia jak mogłam bez niej żyć."
Jedziemy dalej. Czytam: "Ale ja jestem głupiutka. Wszyscy będą się ze mnie nabijać, wszyscy będą robić sobie ze mnie jaja, wszyscy mnie wykorzystają." Widać od razu, ze to bzdura jakaś. Wszyscy. Haaahahahahaa, wszyscy są zajęci sobą i to jest słuszne przekonanie! Nie mają co robić, tylko zajmować się mną i... nabijać? I ja to nosiłam w głowie? O matko i córko!
Przekonanie: "Jestem głupiutka, wszyscy będą się ze mnie nabijać i wykorzystywać mnie".
Emocja: Wstyd, lęk społeczny, poczucie niższości, strach przed odrzuceniem.
Źródło: Przemoc werbalna, krytyka, ocena
Jaki był fakt: Ktoś krzyczał, oceniał, poniżał
Etykieta: Głupiutka, naiwna, bezwartościowa
Korekta: "Mogę czegoś nie wiedzieć i popełniać błędy, a i tak jestem w pełni wartościowa. Nie wszyscy mnie będą oceniać czy wykorzystywać. MAM WPŁYW NA GRANICE I REAKCJE W KONTAKTACH Z LUDŹMI".
To są prawdziwe zdania. I dodatkowo: jak ma się prawie 50 lat, widać wyraźnie, że cudze opinie można puścić mimo uszu. Dopóki nie nadasz im ważności, nie są ważne. Pomocnicze pytania: czy ci oceniający ludzie wspierają cię? Znają? Czy prosiłaś o ocenę? Jeśli nie, są tak ważni jak opady śniegu w 1980 roku. Kropeczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz