niedziela, 25 stycznia 2026

Mój talent

8 września 2002
Wiem, że muszę mocno trzymać się realizacji zadań w swoim życiu, bez tego ani rusz. Całą energię powinnam skupić na poszukiwaniu pracy i na szkole. Na nauce. Wtedy myśl o nim nie będzie myślą przewodnią i on będzie miał czas się stęsknić. 

On odmieniany przez wszystkie przypadki. Nawet dla Niego trzeba skupić się na szkole, bo wtedy On się stęskni... Focus nie tam gdzie trzeba, ale było jak było. Poczucie, że tracę czyjeś zaangażowanie wzmagało alarm, analizę sytuacji i, jak widać, szukanie rozwiązań. Ale to jest mechanizm oparty na lęku, na pewno nie na spokoju. Poszukiwałam też wtedy swojej dziedziny, w której byłabym dobra. Miałam 25 lat i nie miałam pojęcia, co właściwie zrobić ze swoim życiem. 

Przerwałam pierwsze studia (Marketing i zarządzanie na UŁ - co ja robię tuuuu, co ja tutaj robię?), byłam w zawieszeniu totalnym. Nie miałam pracy, związku, własnego domu, byłam zależna od rodziców, niezadowolonych z obrotu sytuacji. Byłam w depresji. 

10 września 2002
Odkąd dosięgnęłam dna, zaplątując się w pułapkę depresji, moje życie się zmieniło. Jest inaczej. Nie tkwię w tej ludzkiej gonitwie. Jestem gdzieś poza tym wszystkim. Tak jakbym stała gdzieś z boku i wszystko to obserwowała. Ciągle czegoś szukam i jestem rozdarta wewnętrznie. Z jednej strony chcę prowadzić życie takie jak inni ludzie, mieć pracę, męża, dzieci, dom, z drugiej strony dążę do osobistego spełnienia, a ciągle nie wiem, jaka jest moja dziedzina. (Jakby to się wykluczało. Ciekawe...) Chciałabym odnaleźć sens mojego życia. Nie pociąga mnie gonitwa po szczeblach kariery, 3 godzinny sen, wiecznie zmarszczone czoło, bycie zagonioną w dzikim obłędzie. Kocham zatopić się w naturze, pragnę jej dzikości (Oj kobieto nie wiesz, co mówisz. Dzikość natury zmiecie cię z planszy.) wolności, swobody, nie chcę obawiać się o przyszłość. Chcę cieszyć się tym, że jestem na tym świecie. Chcę zrobić coś pożytecznego. 

20 lat później jestem zielarzem-fitoterapeutą (nie ufaj papierom, ufaj umiejętnościom, sensowi, logice). Jedyne, co o tych ziołach wiem, to jak je rozpoznawać, czy można je zjeść, jak smakują, czy da się pić z nich herbatę i mniej więcej z jakim działaniem. Bardzo mniej więcej. Pi razy drzwi. Jaki fitoterapeuta? Boże drogi. Ale papier jest i jestem zielarzem fitoterapeutą. 

Znalazłam też swoją mocną stronę, swój talent, niczym Dzwoneczek z disneyowskiej bajki. Nie widziałam go w sobie, a on był tam cały czas. Lata pokazały mi, że ciągle komuś coś tłumaczę z sukcesem. Momenty aha tych osób były i są bezcenne. "Gdyby na wykładzie tłumaczyli to tak,  jak ty...". Tak, objaśniałam wzory, tłumaczyłam całki, ludzie z roku dzwonili z pytaniami. A zaczęło się w 2 klasie podstawówki, kiedy jedyna w klasie wiedziałam, co to są liczby parzyste i nieparzyste. Później może w 4  klasie jak dodawać do siebie liczby ujemne. Z geografii o strefach czasowych i obliczaniu czasu. Sama dostałam tróję, szewc bez butów chodzi. Nauczyciele wyznaczali mnie do pomocy słabszym koleżankom. Rozumiałam dogłębnie matematykę, chemię, nigdy nie uczyłam się na pamięć. Widziałam ludzi, którzy tłumaczyli coś innym, ale pojęcia nie mieli o znaczeniu warunków brzegowych i niuansików, których rozumienie było fundamentem. Mi chciał Adaś tłumaczyć zadania, ale jedno moje pytanie zachwiało jego wiedzą. Tego akurat nie rozumiałam wtedy w jakimś zadaniu, okazało się, że nie tylko ja. Jednak ja nie rozdawałam takiej niepełnej wiedzy. Albo rozumiałam co robię, albo szukałam drogi żeby rozumieć. Dużo ścieżek wydreptałam sama. Studiowałam Inżynierię Chemiczną i Procesową na PW. Piękne studia. Bardzo polecam. Opracowałam notatki do pierwszego projektu z reaktorów. Po 10 latach dostałam maila od dziewczyny, czy mam opracowania dalszych projektów. Hę? "A to ty nie wiesz, że studenci uczą się z twoich notatek?" No nie wiem, nie miałam pojęcia. Oto właśnie mój talent. I z tego talentu zrodziłam się jako MatPapryka. Mat od Matematyki, od Mateusza, od Matrycy. Papryka od Patrycji, od Papryczki, od natury. Taka oto niepoważna nazwa. Ale bardzo moja i zapadająca w pamięć. Paprykę każdy umie sobie wyobrazić. Po tym skojarzy. Proste nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz