czwartek, 1 stycznia 2026

2026 świeży, nowiutki, nietknięty

Jest 7 rano 1 stycznia 2026 roku. Ogarnęłam kawę i sprawy księgowe. Czy spis z natury robi się na koniec grudnia i potem na początek stycznia? Przecież dzieli je jedynie noc i to chlania i huków i błysków, kto zmienia stan magazynów wtedy? Nieuczciwi pracownicy? Nie posiadam. To jakaś farsa, poczekam na zawołanie księgowej. 

Koty moje dzielnie zniosły huk sztucznych ogni, choć miały niepokój w sobie. Kometa siedziała pod wanną, ale nie pchała się jeszcze głębiej, więc tak źle nie było. Pręga była na salonach, choć w totalnej uważności. Uszy chodziły intensywnie, źrenice jak jabłka, była poddenerwowana, ale nie schowała się, więc tak źle nie było. Ja już spałam, ale podniosłam się, żeby sprawdzić czy koty mnie nie potrzebują. 

Otworzyłam słodkie wino musujące - wypiłam szklaneczkę ozdobną za powodzenie w nowym roku. Życzył mi jakiś Slavko, to życzyłam mu też. Zadzwonił na kamerę. Super. Ja się was panowie nie boję. Odebrałam, życzyliśmy sobie z szampanem w ręku. To jakiś starszy pan, choć i ja do młodych nie należę. Totalnie nie mój gust jeśli chodzi o powierzchowność. Podziękował, że odebrałam. Potem napisał mi, że się speszył jak małolat. Skąd się ten osobnik wziął, nie mam pojęcia. Sieć to dziwne miejsce. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz