Obudziłam się przed 6. Miałam jakieś straszne sny o śmierci. Nie swojej. Przywołuje mi to świadomość, że żyjemy jakbyśmy mieli żyć wiecznie, a tu bach, niespodziewanie zabiera kogoś z tego świata i wtedy tragedia. Tylko czemu tragedia? Bo przyzwyczailiśmy się do trwania w życiu takim jakie jest, z tymi ludźmi, którzy są.
Nie odszedł mi nikt bliski, prócz babci i dziadków, więc pewnie nie wiem, o czym mówię. Czy da się na to przygotować, że bliscy odejdą? A czy da się przygotować na własne odejście, choćby niespodziewane?
W świadomości mam to odchodzenie, pozbywam się pamiętników, pozbywam się rzeczy. Nie idzie mi jakoś super szybko, ale idzie. Nie prę na marzenia już i dążenia. Jak będzie to będzie, jak nie to nie. W tej chwili chcę się skupić na produktach cyfrowych - nagrałam film o logarytmach dla maturzystów, i na czyszczeniu przestrzeni, żeby moja córka nie miała problemu z moimi klamotami. Dziś mam zajęcia. Okazuje się, że całkiem sporo, mimo ferii. To dobrze. Zobaczymy nad czym popracujemy z dzisiejszym maturzystą, wtedy nagram też film na ten temat. Zbiera się filmoteka.
Przyszło mi do głowy, że nie wiem, gdzie co mam i ciągle czegoś szukam. To znaczy, że rzeczy jest ciągle zbyt wiele. Ta myśl się pojawiła nie przeskokiem, ale szybkimi skojarzeniami. Filmy mam nagrane na dysku w komputerze, ale zrzucam je też na pendrive. Nie wiem, na którym mam materiały i co jest na tych innych... Znów chaos i zbyt dużo. Po co te zdjęcia, skoro i tak ich nie oglądam.
Wczoraj byłam na kijkach. Zrobiłam 14000 kroków, to sporo jak na mnie. Kijki były w domu, grzecznie czekały w kąciku, aż je zauważę. Było biało, bo śnieg napadał rano. Było też ślisko. Ale i pięknie. Lubię te środowe wyprawy.
Nagranie filmu też kosztuje mnie energię. Czuję to tak. Myślałam, że nagram więcej niż jeden, ale siadłam energetycznie po jednym. Dobry i jeden.
Plan na dziś? Zajęcia, odśnieżenie auta, gdy temperatura będzie wynosić 0 stopni, czyli około 10, następnie przygotowanie do dwóch godzin kolejnych zajęć, wyjazd do PSZOK i oczyszczenie auta w środku, kolejne zajęcia i może koniec - wtedy film, albo kolejne zajęcia, wtedy film następnego dnia.
Dla ósmoklasistów planuję powtórkę z wzorów, jak tę tabliczkę mnożenia. Mogę też zrobić filmy omawiające moje fiszki dla nich dostępne na wszystkich platformach MatPapryki. MatPapryka, co to za nazwa? :D Z jednej strony śmiechu warte, z drugiej strategiczne. Wizualnie łatwe do zapamiętania, taki wyróżnik. Dobra. Idę w dzień. Dziś spory ruch jak widać.
Pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz