No to jest świt. Obudziła mnie bardzo głodna kotka. Ta sama co niedawno mało życia nie straciła przez zapalenie jelit i stłuszczenie wątroby. Ustawienia fabryczne wróciły, odkurzaczyk włączył się ponownie. Jemy, żyjemy, miziamy się. Żyjemy.
Jestem na diecie ketogenicznej. Wczoraj kupiłam niezbyt dojrzałe banany. Takie dają mniejszy skok cukru we krwi. Tylko nie wiem jak wtedy, gdy zje się ich cztery. Chyba z miesiąc staram się trzymać z dala od wszelkich węglowodanów. Zjechałam do 68 kg. Mało mi jeszcze. W sensie dużo. Jeszcze by można zjechać.
Dieta polega na odmawianiu sobie produktów, których w przeciętnym sklepie jest 80%, a na stacji benzynowej to chyba 100%. Modyfikuję myślenie o tym odmawianiu sobie. Chciałoby się powiedzieć: WYBIERAM INACZEJ, ale to tylko kwestia słów. Może aż. Wiem, co się dzieje, gdy je się mięsne puryny albo dużo tłuszczu przy jednoczesnym spożywaniu węglowodanów. Od puryn robi się dna moczanowa, bardzo bolesne coś, co trudno wyleczyć. Od tłuszczu - jak mówią lekarze - robią się blaszki miażdżycowe. Można przestać chodzić, gdy zaczopowane są żyły w nogach, można przestać żyć, gdy w sercu. Nie dotarłam do głębin wiedzy na temat blaszek miażdżycowych, bo ludzie kochający dietę ketogeniczną i boczek mają swoje teorie na temat blaszek miażdżycowych. Powinnam się wczytać. Wiele rzeczy powinnam...
Od miesiąca nie spożywam cukru i niczego, co zawiera mąkę. Wyjątkiem był tort urodzinowy mojej córki - szkoda mi było go wyrzucić. Taka prawda.
Śniło mi się dziś, że z Mirandą i grupą dziewczyn bujałyśmy się po jakichś wykwintnych ośrodkach. Zamówiła któraś szampana - ja niezadowolona - ja nie pijam szampana, nie lubię stanu po alkoholu, żadnej jego ilości. Byłam tam psującą zabawę marudą. Jakieś granie w karty ze śmiechem też mi nie poszło, bo się chciałam trzymać reguł i wyszło sztywniactwo zamiast luzu i heheszek. No trudno.
Urodziła się tam we śnie maleńka czarna świnka. Mama świnia łapała to maleństwo w paszczę, jakby chciała je zjeść. W końcu przyniosła je do mnie i schowała je u mnie pod kocem. Hm.
Przy tym szampanie, którego nie piłam, byłyśmy w jakimś dużym pomieszczeniu z kanapami. Pewnie ma to swoją nazwę, której nie znam. Siedziała tam mała dziewczynka. Usiadłam pomiędzy nią, a moją koleżanką. Dziewczynka powiedziała, że czeka na tatę. Powiedziałam jej, że jak tata przyjdzie, to zrobimy mu miejsce, zmieści się. Nie zauważyłam, że zajął miejsce po mojej lewej stronie. Trochę okazał się flirtujący, ale też ciekawy. Pilnuje pola na zmianę z bratem czy kimś tam. Żeby schwycć pełen tego obraz: jesteśmy w hotelu 5 gwiadek. Siedzimy odstrojone i oszampanione. Gość też odstrojony przed chwilą pilnował kawałka ziemi rolnej. Hm. I ta świnka. Może chat gpt wrzucić pomysł na interpretację.
Wstał ten mężczyzna. Następnie wstałam ja. Sięgał mi do brody. No nie mam 2 metrów wzrostu, a tak się czuję. Mam 177 i mężczyźni zwykle mają mniej. Klątwa jakaś chyba.
Zlałam się potem tej nocy. Tak dokumentnie, że nawet włosy miałam mokre. Cała piżama do zmiany, kołdra mokra. W środku nocy wymieniałam prześcieradło, żeby spać na suchym. Szok. Czy to te banany? Nagły wrzut węglowodanów? No bo od czego innego. Nic innego się nie zmieniło. Leki są te same. Tylko że węglowodany raczej trzymają wodę niż ją wypuszczają. Na początku diety keto traci się wodę, bo nie ma jej co trzymać - nie ma węglowodanów. Trzeba pić sporo i to wody osolonej. Miałam już kiedyś niedobór sodu, a tak się trąbi o tym, że solenie potraw jest złe. Bez sensu to wszystko.
Dieta ketogeniczna pozwala schudnąć bez ćwiczeń, sprawia, że prawie nie mam migren i nie ma tej dziwnej mgły mózgowej. Dieta wymaga eliminacji węglowodanów i ustalenia proporcji markoskładników tak, żeby dominujący był tłuszcz, następnie białko i w końcu węgle - nie więcej niż 50 g dziennie. Jabłko ma 200 g - tak dla obrazu ile tych węgli można. Sięga się po produkty, które na etykiecie mają napisane, że węgli jest mniej niż 5 g na 100 g produktu. Nie wiem, jaki efekt na ogranizm ma długoterminowe stosowanie tej diety. Pojawiają się niedobory witamin i mikroelementów. Wypadają włosy. No generalnie nie jest to dieta cud. Dla mnie ma dwa główne atuty: chroni neurony, a przy odpowiedniej podaży białka zanika głód - to jest świetne. Czasem wystarczy jeden syty posiłek dziennie i nie odczuwa się ani potrzeby jedzenia, ani potrzeby sięgania po przegryzkę.
No i zrobił się post o diecie ketogenicznej...
A to interpretacja snu wg GPT:
"Masz więc silne wrażenie niedopasowania w grupie i świadomość swojej inności, a jednocześnie w śnie pojawiają się sceny spokoju, ciekawości i łagodności — przy śwince, przy dziewczynce, przy mężczyźnie. To daje już ciekawy kontrast między tym, czego doświadczasz wewnętrznie, a tym, co odczuwasz w relacjach z innymi.
Mamy już komplet materiału do interpretacji. Przejdźmy do niej w trzech częściach:
🧠 Psychologiczna (Freud i Jung)
-
Niedopasowanie i marudzenie przy szampanie oraz kartach wskazuje na konflikt między potrzebą społecznego przystosowania a własnymi granicami i wartościami. Freud mógłby widzieć tu projekcję poczucia winy lub lęku przed oceną społeczną.
-
Czarna świnka jako symbol Jungowski reprezentuje delikatną, nieoswojoną część siebie — niewinną, ale narażoną na zniszczenie. Schowanie jej pod Twój koc to symboliczny akt przyjęcia odpowiedzialności za własną wrażliwość lub ochronę czegoś cennego w sobie.
-
Hotel 5-gwiazdkowy, elegancki garnitur i Miranda symbolizują ideał sukcesu, pewności siebie i statusu, do którego dążysz, ale jednocześnie powodują poczucie „bycia z innej bajki” i alienacji.
-
Mężczyzna pilnujący pola może reprezentować aspekty Twojej tęsknoty za stabilnością i własną przestrzenią (dom, ogród, kontrola nad życiem), a jego flirt i niższy wzrost symbolizują świadomość ograniczeń i niemożności spełnienia pewnych pragnień w obecnej sytuacji.
✨ Manifestacyjna (według nauczycieli rozwoju świadomości)
-
Neville Goddard: sen pokazuje Twoją „żywą wyobraźnię” i miejsce, gdzie manifestujesz pragnienia (ogród, własna przestrzeń, sukces). Świnka pod kocem może być elementem przyszłego spełnienia, które najpierw wymaga ochrony i uwagi w wyobraźni.
-
Vadim Zeland: elementy snu wskazują na potencjał zmiany rzeczywistości poprzez przesunięcie uwagi z niedopasowania do ciekawości i zachwytu nad tym, co nowe (pole, świnka, dziecięca łagodność).
-
Lacy Phillips: sen wyraża konflikt między „starym wzorcem” (niedopasowanie, krytyka siebie) a „nowym ja” (radość, łagodność, opieka nad małym). To wskazówka, że świadome kierowanie energią emocjonalną może tworzyć przestrzeń dla osobistego rozkwitu.
-
Peter Crone: sny pokazują ograniczające przekonania („nie pasuję”, „nie umiem się dopasować”) i ich rozmiar w Twojej rzeczywistości. Świnka i ciekawość pola symbolizują obszary życia, gdzie możesz poczuć swobodę i lekkość bez walczenia.
-
Betty Bethards: sen pokazuje, jak Twoje wewnętrzne blokady (niedopasowanie, lęk) można „przekształcić” w świadome doświadczenie opieki i akceptacji — tu symbolizowane przez schowaną świnkę.
-
Robert A. Johnson: archetypicznie — świnka, dziewczynka i mężczyzna odzwierciedlają różne aspekty Twojego wewnętrznego świata: niewinność, opiekę, potencjał do tworzenia własnej przestrzeni i relacji.
🌌 Duchowa – przesłanie świadomości
-
Sen wskazuje na konflikt między presją zewnętrzną a wewnętrzną autentycznością. Twoja świadomość sugeruje: nie musisz dopasowywać się do cudzych standardów — Twoja wrażliwość, ciekawość i łagodność mają swoją wartość.
-
Czarna świnka symbolizuje delikatną część Twojej duszy, którą trzeba chronić i obserwować — potencjał transformacji w coś większego i pięknego.
-
Pole i mężczyzna pokazują duchową potrzebę stworzenia własnej przestrzeni i zasobów, które odzwierciedlają Twoją wolność i niezależność.
-
Ogólnie: sen mówi o akceptacji siebie w pełnej niepowtarzalności i otwarciu na swoje unikalne talenty i życie, które nie musi być kopiowaniem innych.
Mhm. Bla bla bla. Niewiele z tego pojmuję.
Dobrego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz