Sprawdź na fb - MatPapryka

czwartek, 31 października 2024

Dzień czwarty - wyrzuć, oddaj, sprzedaj

 Auć! 

To moje! Nie dotykaj! Zakaz dotykania! Nie podzielę się! Nie, bo nie! Jakie wyrzuć?!

No dobra, ale to czas WYRZUCANIA ZBĘDNYCH RZECZY. Dużo mam zbędnych rzeczy. Dużo mam rzeczy, z których nie korzystam, dużo mam takich, o których nie wiem, że je mam, bo tak dawno ich już nie widziałam. Co bym rozegrała w tym dniu? Platformy sprzedażowe typu vinted czy olx, nie znam innych w sumie. Pewnie jakieś grupy na fb są też. 

"Przygotuj swoje przedmioty do sprzedaży" - i już mi się nie chce na samą myśl o tym. Czyść, pierz, pucuj, rób im korzystne zdjęcia, podaj klarowne informacje, dobierz sposób wysyłki, przygotuj się na pakowanie ich, Boziu ile tego. 

To zadanie na dziś. Na dziś mam ochotę wystawić do sprzedaży płaszczyk jesienny. Ale już robi się ciemno, bo minęła 16 :D. Nie zrobię ładnych fot. No, to by było na tyle. 

Będę mieć dużo biżuterii do sprzedania, bo dużo kupiłam, dużo wytwarzam sama, a noszę bardzo skromnie. Ale do tego też potrzeba gotowości rozstania się z przedmiotami. Prócz tego płaszcza to nie mam gotowości :D 

Dziś co wyrzucę? Może nic, ale zaczęłam pleść makramę ze sznurków, zatem wykorzystuję twórczo swoje zasoby. 

Moja makrama w trakcie tworzenia. Do sprzedania. 



Do jutra!


środa, 30 października 2024

Dzień trzeci - planowanie realizacji marzeń

 Tu u mnie na pokładzie bunt! 

Ale o co chodzi?

Już mówię. Bierz swoją Listę Sto i:

"Wybierz trzy cele związane z pracą zawodową,"

  • Dokończyć kurs Zielarz Fitoterapeuta
  • Dokończyć certyfikację Embrace Therapy
  • Iść w kurs internetowy z MatPapryką

"dwa dotyczące związków z innymi ludźmi,"

  • Poznać trzy nowe osoby w miesiącu
  • Przygotować wyjątkowy prezent na 18 urodziny mojego osobistego dziecka 

"cztery związane z Twoim samorozwojem,"

  • Kontynuować zajęcia z ceramiki
  • Kontynuować zajęcia z malarstwa
  • Podjąć ponownie naukę gry w szachy
  • Przeczytać Wykłady z fizyki Feynmana

"dwa odnoszące się do trybu Twojego życia."

  • Jeść posiłki przy stole a nie w biegu
  • Gimnastykować ciało i rozciągać się
I teraz to najzabawniejsze - określ dokładną datę realizacji każdego z tych celów patrząc na 12 miesięcy w przód. Należy rozważyć wszystkie rozważanka mózgowe dotyczące każdego celu w swoim rozwojowym notatniku. I to najśmieszniejsze, bo jakoś o tym myślę w ten sposób, że tylko rozśmieszam los. Dużo dat już było i mijały jak słynny koniec świata w 2012 - nic się nie zadziało.
No i część celów jest jednorazowa do osiągnięcia np. "przeczytać książkę" a część do stałego zagoszczenia w życiu np. "gimnastykować się". Do tych drugich nie przyczepię daty, bo jak poznam, że to już? Kiedy stanie się nawykiem? Dużo czasu potrzeba regularnego odhaczania sukcesu, żeby uznać, ze to nawyk już. 21 dni jest nieprawdą szerzoną w świecie. Na te sprawy trzeba też zrobić miejsce w życiu. A żeby zrobić miejsce w życiu, to trzeba wiedzieć, co to miejsce zajmuje. I tu powrót do narzędzia zwanego Rejestr czasu. Tabela na kartce i co pół godziny skrótowo odhaczasz, co robisz. Po tygodniu widać, gdzie się lokuje nasz czas. No a jak to się wie, to można zmieścić inne ważności. 

Moje daty:

  • Dokończyć certyfikację Embrace Therapy - czas narzucony z góry, czas mam tylko do końca tego roku. Gotowa będę do końca listopada. Osiągniecie celu: 30 listopada 2024
  • Dokończyć kurs Zielarz Fitoterapeuta - dostęp do kursu na czas nieokreślony - chcę go zakończyć do końca lutego, żeby gdy wiosna wybuchnie wiedzieć już wszystko ;). Osiągniecie celu: 28 lutego 2025
  • Kurs internetowy z MatPapryką - do maja by się przydał. Może dopieszczać można później? No nie wiem, zastanawiam się. Ten projekt już swoją datę miał... i dupa. No ale przemyśleć, przemyśleć, to i owo uwzględnić, hm, hm, hm... Dobra, dajmy datę moich urodzin. Osiągniecie celu: 18 maja 2025
  • Książki Feynmana - zabieram się już dziś przed snem. To są opowieści o fizyce, o naturze, przepięknie prostym językiem i przepięknie rysującymi się obrazami. Mózg iskrzy ze szczęścia. Przyjmijmy długą rozkosz. Osiągnięcie celu: 30 września 2025
  • Prezent dla dziecka. Osiągniecie celu 31 stycznia 2025



Inne cele - pomyślę o nich ciepło, zaimplementuję co się da, ale jak myślę o gimnastyce, to fuj. Ale dobra, coś wymyślę na potrzeby tego projektu. 

ACH! TO NIE KONIEC!
"Teraz tylko określ najbliższe możliwe działanie, które przybliży Cię do realizacji każdego z nich. [...] Tak, to niewiele, maleńki krok naprzód, ale szybko przekonasz się, jak Twoje marzenia stają się rzeczywistością."
Edyta Zając "30 dni do zmian"

Najbliższe działanie
  • Dokończyć certyfikację Embrace Therapy - przetestować zoom do nagrywania sesji i rozwiązać problem z kamerą w obs, gdy korzysta się z msg lub zoom - nie działa mi kamera, bo kradnie ją obs, nawet jeśli jest wyłączony. Ktoś wie co zrobić? 
  • Dokończyć kurs Zielarz Fitoterapeuta - odgrzebać drugi z kursów i dowiedzieć się do kiedy jest dostęp. 
  • Kurs internetowy z MatPapryką - odgrzebać rozpoczęty kurs za 1600 zł... i sprawdzić do kiedy jest dostęp!!!
  • Książki Feynmana - znaleźć tom I
  • Prezent dla dziecka - pogrzebać w zasobach dysku zewnętrznego  - znaleźć na to czas!
A jak zrealizujesz jeden maleńki krok, postaw sobie następny.
Do jutra!

wtorek, 29 października 2024

Dzień drugi - strefy rozwoju i strefy eksperckie

 Hm... 

"Wyobraź sobie kurę, która wysiaduje jaja - aby pisklę dojrzało, potrzeba wielu dni, atencji, zaangażowania i pełnej koncentracji na zadaniu. Traktuj siebie jak to pisklę - zadbaj o siebie."
(Edyta Zając "30 dni do zmian")

Strefy rozwoju to te, które wymagają poprawienia

  • zbędna oponka na brzuszku
  • kondycja, żeby górami się cieszyć
  • odżywianie, żeby mieć energię i spokój
  • nawadnianie, żeby nie wyschnąć jak śliwka fundując sobie też zmiany w mózgu (ponoć sama woda nie nawadnia - musi mieć jakiś nośnik, cytryna, szczypta soli, zioła, zupa...)
  • sposób wykorzystywania dostępnego czasu - trzymać się planu?
  • mieć plan i cele
  • itp



Strefy eksperckie to te dziedziny, no, w których jesteś lub chcesz być ekspertem. Jak dla mnie to zdać sobie sprawę ze swoich talentów, z tego czym się wyróżniasz spośród ludzi, co robisz lepiej. To twój obszar wyjątkowości. A może jakim ekspertem chcesz być?

Swoją drogą - wiesz, że stwierdzenie "nie mam czasu" jest podświadomie równoznaczne z "nie mam pieniędzy", bo czas to pieniądz? Pomyśl o tym. Niektórzy powiedzą - nie mam czasu, bo pracuję, żeby mieć więcej pieniędzy. No tak, jeśli musisz pracować, żeby mieć pieniądze, to nie masz pieniędzy. Wszystko się zgadza.

Pokrętnie, ale coś tam dla siebie można z tej pokrętności wyciągnąć. 

Nie mam czasu bo? Mam chaos. Łapię wiele srok za ogon. NIE PŁYNĘ W SWOJEJ BAŃCE CZASU. 

Jedna rzecz na raz w stu procentach uważności na niej i swój czas życia odzyskuję. To moje życie, to mój czas. Wykorzystuję go tak, jak chcę. 

No i oczywiście co najmniej jedna rzecz dziś idzie w kosz. Jeszcze nie poszła? Cóż to będzie?


poniedziałek, 28 października 2024

Dzień pierwszy - Lista Sto

Pani Edyta wymienia takie obszary: 

kariera

zdrowie i uroda

związki/relacje/rodzina

umiejętności

miejsca do odwiedzenia

rzeczy do doświadczenia

sprawy materialne

własny rozwój

hobby

Z dobrą herbatką i pełnym brzuszkiem, może i muzą w tle, trzeba wyciągnąć z siebie 100 marzeń/pragnień/celów dotyczących wyżej wymienionych obszarów. Robiłam taką listę tez z Panią Edytą (Zając) - wtedy to był jeszcze blog, nie książka. Kiedy po latach trafiłam na tę listę okazało się, ku mojemu zaskoczeniu, że kilka z tych celów zrealizowałam. Mam kota, zakochałam się - choć nie wierzyłam że około 40 można, nauczałam zawodowo matematyki i jeżdżę raz do roku w góry. 
Na mojej liście miałam punkty, że się nauczę kilku języków, ten motyw akurat teraz uważam za zbędny. Po co mi język węgierski, którego nigdy się nie uczyłam?  Teraz pewnie wywaliłabym te punkty, trochę tę listę udoskonaliła, ale wtedy to nie będzie już ta lista... 
Tworzę zatem teraz trochę inną. Mam do dokończenia sprawy i je wrzucam na tę nową listę:

Dokończyć czytanie książki Kobieta kompletna

Umyć całą lodówkę

Zrobić łapacz snów

itp.

No i jest to pierwszy dzień, w którym trzeba wyrzucić choć jedną starą/zepsutą/niefunkcjonalną rzecz do kosza. Ja wyrzuciłam stare kleje, które stwardniały i nadawały się tylko do kosza. Odhaczone. 

Te X lat temu podeszłam ambitnie do tematu odgruzowywania przestrzeni. Wkręciłam się na maksa, zresztą widać to było w energii tamtych postów. Teraz już łagodniej dla siebie. 

Przemawia do mnie wykorzystywanie zasobów, które już są w naszych domach - od kosmetyków po żywność przez ubrania, biżuterię, kolorowy papier i inne. Do mojego ryżu i mojej suszonej aronii dorwały się mole. Wszystko poszło w kosz. O tyle jest mniej. Szkoda aronii, ale skoro nie korzystałam, to skorzystał ktoś inny - pomyśl o tym i korzystaj. 
Pa!




niedziela, 27 października 2024

Porażka i start (ponownie) w 30 Days to Change

 Projekt StickTime sobie jest, ja w bańce czasu płynąca przez życie sobie jestem. Szkoda tylko, że z zamkniętymi oczami. Zapomniałam o tym projekcie. Zapomniałam, że miałam być Uważna, ćwiczyć tzw. Pamiętanie Siebie, czyli być myślą przy tym co robię, a nie w tworzeniu scenariuszy myślowych czy zawieszaniu się w niebycie. Pamiętanie Siebie pochodzi z książki o Gurdżijewie. Zawiewało sektą, ale książka ciekawa, a to ćwiczenie teraz dostało wielkiej postaci zwanej Uważnością. No tak czy inaczej ani Pamiętania Siebie nie ma, ani Uważności, do tego stopnia, że czasem gubię swoją poranną kawę. Gdzieś postawiłam i amba wcięła, nie ma, wskoczyła w niebyt. No trudno. 

Zaczynam po raz 324 albo 4532 30DaysToChange. Akurat poniedziałek, 28 października, czyli jutro to pierwszy dzień Tygodnia Wyrzucania Zbędnych Rzeczy, ja chyba w ogóle na tym tygodniu utknęłam. Ja ciągle chcę wyrzucać, co nie znaczy, że wyrzucam i ciągle kupuję nowe, żeby mieć co chcieć wyrzucać, lekko nie jest. Przynajmniej znajome tereny... Dowiedziałam się, że zbyt dużo rzeczy w domu podnosi poziom kortyzolu. Poważnie? No coś takiego. U mnie wyżej się już nie da podnieść... 


Czyli co, w poniedziałek odpalamy 30 Days to Change, powoli oczyszczamy przestrzeń, w sumie można to połączyć ze sprzątaniem przed Świętami, w końcu w sklepach już świąteczne dekoracje są... 

(Ale się naszukałam tego obrazka!!! Matko, przedrzeć się przez ten dobrobyt to sprawa wymagająca czasu, a ten się kurczy!!!!!!! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!Wszyscy zginiemy! Czyli komp też do sprzątania......................... Witki opadają.)

Oprócz pozbywania się zbędności są też ćwiczenia na każdy dzień. W pierwszym jest Lista Sto - lista stu celów. I pisze Pani Edyta w swojej książce, że jak już się kiedyś jakieś listy robiło, to są nieważne, ta jedna z teraz będzie ważna. Na mojej liście z teraz są lepsze cele, takie, które zapewne przy pewnym wysiłku osiągnę - na przykład: posprzątać w szufladzie z piżamami. Jest szansa na sukces przynajmniej.

Na dziś posprzątać na biurku. Kurde, a tak mnie pcha na dwór. Tam jest czym oddychać... I pomyśleć, że sama to sobie zrobiłam z tym nadmiarem - i tak trudno z tego wyjść - wszystko kocham miłością absolutną. 

OK, biurko. 
Do jutra. 

wtorek, 2 lipca 2024

Co z oczu to z serca

Pamiętałam, że coś pisałam o codziennym poście i się zaśmiałam na myśl, że minęła rzeka zdarzeń od chwili gdy to pisałam. I ani jeden więcej post nie powstał. Zaskoczył mnie widget z odliczaniem czasu! Ach 311 dni zostało! No proszę. A co miał na celu ten kolejny śmieszny projekt? Żeby płynąć z czasem, wiem już.  Tak czy siak płynie się z czasem, bo przecież nie rozwarstwiam się na kilka osób, żeby rozpłynąć się w różnych kierunkach. Może umysł tak potrafi, ale ciało - z tego co mi wiadomo - ostro trzyma się jednej linii życia. Fantazjowanie to takie wypuszczanie sznureczków w przód, w tył i w nieistniejące światy. Projekt miał przytrzymać mnie w miejscu, umysł w ciele. Widać jak się udało - wcale. Gimnastykę odpalałam 3 dni. I już. Raczej postępów nie zrobiłam. Umysł mi skacze jak małpa po chaosie. Męczę się niebywale. 

Otworzyłam stronę na FB o której nikt nie wie. Frywolitki  moje miłe i kochane. Lubię je. Lubię je tworzyć. Uczę się działać czółenkiem, nawet kilka splotków już zrobiłam. Lubię uczyć się nowych rzeczy. Kolczyki pokazane na FB są już dawno w rękach prowadzącej nasze warsztaty pt. "Aktywne poszukiwanie pracy", ale fotka została. 

Frywolitki

Przedzieram się przez wykupione kursy, otwierają dalsze drzwi i jeszcze dalsze i jeszcze i gąszcz ich i zamiast osiąść w bańce życia i cieszyć się podróżą, to ja w tym jednym momencie próbuję zrobić wszystko i padam ze zmęczenia. Szkolę się w kilku obszarach. Nie wiem czy umiem odpoczywać. 

Pa! 

czwartek, 16 maja 2024

Zielarz Fitoterapeuta

No i tak mamy już 16 maja. Czuję, że pchnęłam dużo w przód, równocześnie czuję, że zostało mi jeszcze raz tyle i że już nigdy nie przestanę odczuwać tego ciągłego niedoczasu i zmęczenia. 

W tej chwili rozpoczęłam kurs zielarski, który da mi tytuł Zielarz Fitoterapeuta. Cieszę się. Nie jest to stacjonarnie, więc nie zbierze mnie siła zewnętrzna do działania, muszę sięgać sama i się rozwijać. A temat teraz nielekki, bo... biochemia na sam początek. Do roboty!

czwartek, 9 maja 2024

PROJEKT StickTime

Nazwa projektu wyszukana mozolnie, to najlepsze co mogę dać. Może poddam to analizie AI, błyśnie czymś fajnym. Projekt trwać będzie rok. 

Spodziewać się należy 365 postów. Ten jest pierwszy. 

Co ma projekt na celu? Projekt ma na celu przykleić mnie do czasu. Doba ma 24 godziny, w niej nie zmieści się wszystko i to jeszcze naraz. 

Płynąć z bieżącą chwilą, to zajmować w niej miejsce. Po prostu. 

Zaczynam od pracy z rejestrem czasu. Potężne narzędzie. Ciekawe czy moje rozproszenie dam radę okiełznać. 

Potrzeba mi zacząć się ruszać. Nagrałam swoje pierwsze od lat rozciąganie... I każdego dnia postanawiam tu odpalić tę sesję backbandów i szpagatów. Jeśli dotrzymam słowa, to powinno być widać postęp na kolejnych filmikach, dla rozsądku nagrywanego raz w tygodniu, może raz na dwa. Każdego dnia postanawiam też spędzić jedno pomodoro nad moim świeżutkim projektem MatPapryka. Coś sobie będzie powstawać, byle wena wiedziała gdzie i kiedy mnie zastać. 

Ja płynąca w bańce czasu przez 1 rok. 

Czas start. 



niedziela, 26 listopada 2023

Niedziela - znów weekend

"Dasz sobie radę", "Wszystko będzie dobrze", "Nie martw się, następnym razem się uda" - tylko nie rzucone na odczepne, bo to się po prostu czuje. Wypowiedziane z przekonaniem doświadczonego, dają podstawę wiary w to, że rzeczywiście dam sobie radę, wszystko będzie dobrze, jak nie tym razem, to następnym. "Jesteś jak kot, który zawsze spada na cztery łapy, nie jesteś sama, jestem z tobą".  

Dobrego dnia. 

piątek, 17 listopada 2023

Weekend i stos spraw, które przerzucone zostały na weekend

 Musi być jakieś wyjście z tego labiryntu spraw. Znajdę je. 

sobota, 11 listopada 2023

"Nie wiem, w co ręce włożyć"

"Nie wiem, w co ręce włożyć" to coś co rozgościło się w moim życiu, siedzi na fotelu i drapie się po głowie. "Nie wiem, w co ręce włożyć", bo "mogę wszystko"...

"Mogę wszystko" - bzdura wszech-czasów, ale wykorzystam ją. 

Jest sobota, poranek, przed nami dwa całkiem wolne dni. Do wykorzystania, na co się chce. Wow, fajnie! Mogę wszystko ;) - mogę zrobić wszystko, na co tylko przyjdzie mi ochota, co tylko przyjdzie mi do głowy. Z zapałem witam nowy dzień. Wstaję, ścielę łóżko, ubieram się w wygodny dresik... i pfff, pył magiczny opadł na podłogę.

Stoję pośrodku przestrzeni i czuję, że decyzyjność u mnie leży i kwiczy. Też na tej podłodze. 

Jak to sobie poukładać, żeby weekend zakończyć jako człowiek zadowolony ze swoich działań?
Podobno osoby z ADHD tak mają. Wiele rzeczy pcha się naraz do realizacji i zatykają przejście do świata, żadna nie może wyjść. 

Chyba trzeba na to spojrzeć z perspektywy bardzo bliskiej, spojrzeć na własne ręce. Wziąć cokolwiek jest najbliżej i podjąć decyzję. I jakoś w końcu sznureczkiem do kolejnego sznureczka - jak to nazywam - przejdzie się jakąś drogę. A kiedy się spojrzy za siebie, zobaczy się efekty tej sznureczkowej podróży. 

Zaczynam od odkładania rzeczy na miejsce, daje efekt natychmiast, ale kurcze to strata czasu i pretensja w głowie: dlaczego nie robisz tego od razu? 
Dlaczego? Bo robię rozpiździel w całym mieszkaniu, kiedy szukam klucza niemal spóźniona do pracy. Klucz to coś, czego używam stale, mam go w kurtce albo spodniach, albo w torbie, albo na biurku, albo w szafeczce. Jego miejsce jest w szafeczce. Dobra. Do końca miesiąca odkładam klucz do szafeczki, może być?

Ze szminką też miałam kiedyś problem - moja córka się śmieje ze mnie przy wyjściu: szminkę masz? :D Widziała jak się miotam w poszukiwaniu na tym małym metrażu. Matko kochana, zagotowałam się trzy razy. Szminka, miejsce dla szminki... W drugiej szafeczce zrobię miejsce na szminki i maść z witaminą A, której używam w miejsce szminki. Retimax 1500 - nikt mi nie płaci za reklamę. Super produkt, który stosuję na usta. Goi też popękane usta bardzo szybko, likwiduje spierzchnięcia dłoni. Jest tani i jest w aptece.

9 listopada o godzinie 18:43 coś się zaczęło. 

Zaczynam pracować nad swoją krainą MatPapryki. Powolutku dłubać sobie w swojej przestrzeni na pożytek wszystkich, którzy będą chcieli skorzystać z tego, co oferuję i w czym jestem dobra. 

Tak. 

I tym chciałam się zająć, kiedy leżałam jeszcze w łóżku, ale ponownie - mieszkanie wymaga ogarnięcia. Moje królestwo musi poczekać, aż umyję naczynia...

Pozdrowienia dla Czytacza :) 

środa, 1 listopada 2023

Chaos

 Chaos, chaos, chaos. 

Nie poradziłam sobie oddychaniem, nie poradziłam sobie medytacjami, wizualizacjami prowadzonymi, częstotliwością 528 Hz, pójściem w działanie, spacerami w naturze, ani kontaktem z ludźmi. Wylądowałam u psychiatry, odebrałam receptę i weszłam na leki. 

Lek zaczął działać po miesiącu, zaczęły się stany zwyżki energetycznej, co moja córka nazywa stanem "królik po kokainie". Tak biegam, skaczę, gadam jak nakręcona, nie sposób przegapić tego, że jest dziwnie inaczej w stronę ogromnego pobudzenia. Nawet ja to obserwuję i rozumiem, że z zewnątrz też widać, że jest inaczej.  Te stany nie są każdego dnia. Czasem jest to dziwne pobudzenie, czasem nie ma. Nie wiem od czego to zależy. 

Wstałam dziś o 5:45. Mam przed sobą 5 wolnych dni. Mogę zrobić wszystko, mogę zrobić dużo. Tymczasem tkwię jak w paraliżu. Nie wiem za co się brać, wszystko się najeżyło. No może inaczej, im głębiej w las, tym więcej drzew. Ruszam temat obligacji skarbowych, procentu składanego, wpada mi informacja o podatku Belki, wgłębiam się, procent składany to 8 klasa podstawówki, przydałyby się karty pracy jakieś mądre, mam do zrobienia karty pracy z ostatniego działu wyrażeń algebraicznych i równań, raporty dla dyrekcji, harmonogram pracy zespołu, canva z Ignacego i posprzątać w domu. Nie zapomnieć o własnym dziecku i jego potrzebach edukacyjnych. 

Chaos. Siedzę i piszę, bo ta góra wszystkiego mnie przerasta. Chce mi się uciec od tego. Dlatego pojadę na cmentarz. Dziś 1 listopada. Dzień Wszystkich Świętych? Dzień Zmarłych? W świecie czarownic Samhain. Takie święto. Uosobienie Samhain jest Starucha, a w mitologii greckiej Hekate - Bogini Ciemności, choć niektórzy twierdzą, że to dwie postacie, nie jedna. Czas tajemnicy, księżyca, naszego wnętrza, cienia. Samhain trwa od pierwszej pełni w październiku do pierwszego tygodnia listopada. W sercu tego święta jest rodzina, więź z przodkami i duchami, wdzięczność, koniec i początek. To z książki "Rok czarownicy" Temperance Alden. Mi do czarownicy daleko, no może z wyglądu bliżej. 

sobota, 15 lipca 2023

Lęk

Nerwica lękowa, lęk

Ni z gruszki ni z pietruszki, w środku miasta zaczynam odczuwać niejasny ścisk w żołądku, przyspiesza serce, zaciska się gardło, nie pojmuję, co się dzieje, bo w zewnętrznym świecie nic się nie dzieje, a wewnętrzny szaleje w ten dziwny sposób. Dezorientacja, nie ma z czym związać tego stanu. Ot przyszło. 

Nie jest to atak paniki, bo nie czuję, że umieram, nie padam z wizją zawału serca, nie zabiera mnie karetka na SOR, ale stan dziwaczny, znikąd, po nic. Nie ma co grzebać i szukać logicznych wyjaśnień. Chyba lepiej potraktować to jak awarię systemu. 

Docieram do domu z gulą taką, że ryczeć mi się chce. Zamykam drzwi i, no cóż, ryczę. Chce mi się zwinąć w kulkę i najlepiej zniknąć. Idę pod prysznic. Wyryczam, stan łagodnieje, ale nie przechodzi. 

Sięgam po jakieś medytacje, wizualizacje, żeby nie po leki. Oddychanie Wima Hofa - też ugruntowuje.

 Uważność. Jestem w domu, jestem bezpieczna, nic się nie dzieje, słyszę jazgot jerzyków, czuję dłońmi pościel na której leżę, oddycham "do brzucha", wydech dłuższy - to uspokaja. Nadal spięcie ciała, lekki ruch i już lęk łapie mnie w sidła. Włączam wizualizację prowadzoną, odpływam w sen.

Śpię niespokojnie, wybudzam się, nie mogę znaleźć miejsca, wszystko mi przeszkadza, drażni, piżama, okruszek w pościeli, koniec kołdry wyczuwany stopą, niewygoda w ułożeniu głowy, w końcu znów odpływam. 

Poranek w niepokoju, nie wiadomo skąd, stan przykry, wprost, przykry. Niepokój, ścisk w ciele, w żołądku, w klacie, w głowie. Rozluźniam oddechem, korzystam z uważności - bądź sobie, ja robię swoje. Kroję botwinkę, wstawiam wodę w garnku, wodę na kawę w czajniku, bądź sobie. Brnę przez te podstawowe czynności życiowe jak w mule po uszy. Robię, ale z uczuciem tak przykrym, że do płakania w sam raz, jeśli to tylko wpuścić, to powali mnie i zwinie w kłębek. 

Przerywam stan pregabaliną. 30 minut później przychodzi ulga. Mija uczucie przykrości, oddycham normalnie. Czuję się jakbym ostatkiem sił wdrapała się na bezpieczny brzeg, zostawiając nurt za sobą. Boję się, że znów tam wpadnę. 

Googluję oczywiście, chcę sobie pomóc. 


Nie wierzę, że tyle wystarczy, nie ukoi rumianek stanu walki o życie. 
Szukam dalej. 




wtorek, 4 lipca 2023

ChatGPT - pory roku w TMC

  1. Wiosna (春季, chūn jì):

    • Rozpoczyna się: Zwykle w okolicach 4 lutego.
    • Kończy się: Zwykle w okolicach 5 maja.
    • Energetyka: Energia wiosenna symbolizuje nowy początek, rozwój, wzrost i ożywienie. Jest to czas regeneracji, oczyszczania i budowania energii.
  2. Lato (夏季, xià jì):

    • Rozpoczyna się: Zwykle w okolicach 6 maja.
    • Kończy się: Zwykle w okolicach 6 sierpnia.
    • Energetyka: Energia letnia symbolizuje maksymalny wzrost, aktywność i ekspansję. Jest to czas, gdy energia ognia jest silna, a organizm wymaga utrzymania równowagi termicznej.
  3. Jesień (秋季, qiū jì):

    • Rozpoczyna się: Zwykle w okolicach 7 sierpnia.
    • Kończy się: Zwykle w okolicach 6 listopada.
    • Energetyka: Energia jesienna symbolizuje dojrzałość, zbieranie plonów i refleksję. To czas, w którym organizm powinien gromadzić energię i przygotowywać się na nadchodzącą zimę.
  4. Zima (冬季, dōng jì):

    • Rozpoczyna się: Zwykle w okolicach 7 listopada.
    • Kończy się: Zwykle w okolicach 3 lutego.
    • Energetyka: Energia zimowa symbolizuje spokój, wewnętrzną koncentrację i regenerację. Jest to czas, w którym organizm powinien odpoczywać, regenerować się i oszczędzać energię.
Zapomniał o Dojo.

Przepraszam za nieprecyzyjność. W tradycyjnej medycynie chińskiej istnieje również piąta pora roku, znana jako Dojo (土斗) lub czas zamknięcia (intersezon). Jest to krótki okres między zimą a wiosną, który występuje po zakończeniu zimy i przed rozpoczęciem wiosny. Dojo trwa zwykle około 18 dni i jest czasem, w którym stara energia zimowa ustępuje miejsca nowej energii wiosennej.

Dojo jest uważane za czas tranzycji i przygotowania organizmu na nadchodzącą wiosnę. Jest to czas, w którym organizm może potrzebować dodatkowego wsparcia w adaptacji do zmieniających się warunków atmosferycznych i energetycznych. W tym okresie zaleca się zachowanie umiaru, prawidłowej higieny, odpowiedniego odpoczynku i dbania o równowagę energetyczną.



niedziela, 25 czerwca 2023

Mądrość Mnicha

Historia porzucenia życia w sukcesie, biznesie, pieniądzach na rzecz bycia leśnym mnichem przez naście lat. Nie będę zdradzać zakończenia. Przytoczę jedną z opowieści zawartych w książce. 

Bjorn Natthiko Lindeblad "Mądrość mnicha" 

Opowieść - strona 74/75

"[Mężczyzna] Dociera już do połowy stromego zbocza. Ścieżka jest wąska i mokra od deszczu, a pośrodku znajduje się okrągły, śliski kamień. Mężczyzna go nie zauważa, więc niechcący staje na nim i spada z krawędzi. Rozpaczliwie wyciąga w górę ręce, próbując się czegoś złapać. W ostatnim momencie cudem udaje mu się chwycić drzewka wyrastającego ze skały. I tak zawisa. Człowiek ten nigdy nie interesował się duchowością i nie wyznawał żadnej religii. Czas mija. Mężczyzna powoli traci siły w rękach, które zaczynają drżeć. Pod nim znajduje się pięćsetmetrowa przepaść. Zdaje sobie sprawę, że już dłużej nie wytrzyma, i zaczyna panikować. W końcu krzyczy w stronę nieba:

- Halo?! Boże?! Czy mnie słyszysz? Jeśli istniejesz, przydałaby mi się pomoc. 

Po chwili z nieba rozlega się głęboki rozkazujący głos:

- Jestem Bogiem. Mogę ci pomóc. Ale musisz zrobić dokładnie to, co mówię. 

- Zrobię wszytko, Boże. Wszystko! - krzyczy mężczyzna. 

- Puść się -  żąda Bóg.

Mężczyzna zastanawia się kilka sekund i pyta:

- Yyy... Czy jest ta,m jeszcze ktoś, z kim mógłbym porozmawiać?"

Odpuść myśli, nawet te, które wydają się słuszne. Odpuść, zaufaj.  



Uspokój swój mózg

 Kolejna książka, którą przeczytałam ostatnio dotyka ewolucji w odniesieniu do bieżącego życia ludzi. 

Wynika z niej, że lęk jest bardzo naturalny i lepiej żeby system ostrzegawczy reagował za bardzo niż miałby nie zareagować kiedy powinien. Dlatego jeśli lęki nami trzęsą trzeba sobie uświadomić, że uruchamia się ciało migdałowate ze swoim alertem i tą świadomością ten alert wygasić. Tyle teoria. 

W książce czytam, że depresję wywołuje zapalenie toczące się w organizmie. Wiem czym jest, gdy widzę ranę, ale czym jest w ciele? Co to znaczy, że w moim ciele toczy się stan zapalny. Jak tłuszcze trans robią stan zapalny? Może chatGPT coś wymyśli? 

ChatGPT opowiada: 

"Tłuszcze trans mogą przyczyniać się do stanu zapalnego w organizmie poprzez kilka mechanizmów. Oto kilka sposobów, w jaki tłuszcze trans mogą wpływać na proces zapalny:

  1. Zwiększają poziom cytokin prozapalnych: Spożycie tłuszczów trans może prowadzić do zwiększenia poziomu cytokin prozapalnych w organizmie. Cytokiny to substancje chemiczne produkowane przez komórki układu odpornościowego w odpowiedzi na stan zapalny. Wyższe poziomy cytokin prozapalnych mogą zwiększać reakcje zapalne w organizmie.

  2. Wywołują stres oksydacyjny: Tłuszcze trans mogą prowadzić do wzrostu stresu oksydacyjnego w organizmie. Stres oksydacyjny powstaje, gdy równowaga między wolnymi rodnikami a antyoksydantami jest zaburzona, co prowadzi do uszkodzenia komórek i tkanek. To uszkodzenie może wywoływać reakcje zapalne w organizmie.

  3. Zmieniają skład błon komórkowych: Tłuszcze trans mogą wpływać na skład błon komórkowych, powodując ich sztywność i utratę elastyczności. To może wpływać na funkcjonowanie komórek, w tym komórek układu immunologicznego, co może prowadzić do nadmiernych reakcji zapalnych.

  4. Zwiększają poziom markerów zapalnych: Badania sugerują, że spożycie tłuszczów trans może prowadzić do wzrostu poziomu markerów zapalnych, takich jak białko C-reaktywne (CRP) i interleukiny-6 (IL-6). Wyższe poziomy tych markerów są związane z większym ryzykiem stanów zapalnych i chorób przewlekłych.

Warto pamiętać, że tłuszcze trans są szkodliwe dla zdrowia i ich spożycie powinno być jak najbardziej ograniczone. Znajdują się one głównie w przetworzonej żywności, takiej jak fast foody, gotowe posiłki, ciastka, chipsy i smażone potrawy. Zamiast tłuszczów trans, warto wybierać zdrowe tłuszcze, takie jak nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 i tłuszcze roślinne, które mają korzystny wpływ na organizm i działają przeciwzapalnie."

Dzięki, dobrze wiedzieć.

Następnie czytam w książce o samotności i o tym jak bardzo przyczynia się do depresji. Raczej nic mądrego stamtąd nie wyczytałam. Zalecenie socjalizowania się jest słabe, kiedy wiesz, że ci nie idzie.

No i spacery - mnóstwo ludzi poleca spacery. Długie. I rozglądanie się oczami na boki. No oczami, a czym? To uspokaja system nerwowy. 

A jeśli walczysz z nadmiarem kilogramów, to musisz obniżyć poziom kortyzolu, czyli opanować stres.  Jakoś. 


Jest tam kto?

 Halo?

W tym świecie prezentowania siebie i zdobywania lajków nie umiem się odnaleźć. Potrzebuję głębi połączenia. Czemu o to tak trudno? Czy może tylko mi trudno? 

A może takie połączenie wcale nie jest potrzebne? Może to wymysł mojego mózgu, który utopiony jest w braku takich międzyludzkich połączeń. Niby jestem w relacjach, ale są powierzchowne, mało satysfakcjonujące. 

Poszukuję. Poszukuję ludzi, których światy będą pasować do mojego. Z którymi będę czuła, że to jest moje plemię, do tej grupy przynależę. 

W tej chwili przynależę do wielu grup, bo pełnię różne role. Nie daje to mojemu mózgowi spełnienia i spokoju. Przywdziewam maskę, chowam emocje, wykonuję zadania. 

Siedzę teraz w domu i będę siedzieć najbliższe dwa miesiące. Plan był odnaleźć siebie, wewnętrzny spokój, swoją własną ścieżkę. 

Start mam delikatnie mówiąc niedynamiczny. Bez leków na wyciszenie niepokoju się nie da. Ja nie potrafię. Zatem pregabalina na pokład i jest dużo lepiej. 

Powyciągałam ubrania z szafy, żeby sprawdzić które dają Spark of joy wg ostatnio przesłuchanej książki "Magia sprzątania" wg Marie Kondo. 


Ciągle czuję spark of joy, bo mam ubrania i nie muszę iść do sklepu kupować następnych. Ufff. Nie lubię kupować ubrań, nie znoszę. Raz kupione powinny wystarczyć na całe życie.
Kilka z nich wyrzuciłam. Pozbyłam się tych, których po prostu nie noszę. Może powinnam, wyglądałabym elegancko, kobieco, nie jak bezdomna od karmienia gołębi... 
Czy książkę polecam? Hm, trudno powiedzieć. Motywuje do przyjrzenia się rzeczom, ale autorka ma bzika, zdecydowanie. Każde opróżniać torbę każdorazowo po przyjściu do domu. Hę? No nie widzę tego. Każe również wyrzucić książki, których się nie przeczytało a zamierzało. Ich robienie radości odbyło się w chwili nabywania. Podziękować za to i pozbyć się. Aua. Brzmi źle. Na razie przedzieram się przez stertkę ubrań. Najmniej związana z ubraniami jestem. Do następnego.

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Kiełki rzodkiewki

 Jest wkrętka, jest energia. :)


czwartek, 6 kwietnia 2023

Już kwiecień 2023??

 A gdzie ja byłam przez ten czas? 

Poczytałam u Ani na jej blogu www.a-napisze.pl o przygodach z pietruszką. 

Co chwilę mam nowe zajawki i pomysły szalone. Były szachy, aikido, języki obce (czas przeszły), w tej chwili chińska medycyna, rodzime zioła, słowiańskie czary mary, nawet joga! No i dużo dużo matematyki, bo lubię :) 

Mam się dobrze, ani najlepiej ani najgorzej, pracuję, poznaję ludzi i miejsca, mam przyjaciół, rodzinę, firanki w oknach oraz autko, co mnie wszędzie zawiezie. 

Chciałabym ogród, taki duży warzywny ogród, własną natkę pietruszki, pomidory, winogrona. 
No dobrze, marzenia trzeba mieć. 
W tej chwili raczę się herbatką z leszczyny, kiełki wstawione, będą witaminki z natury. 

Do sklikania. Na pamiątkę. :) Może kiedyś odświeżę te swoje wymysły, zobaczę w co wierzył naiwny umysł. 

wtorek, 2 sierpnia 2022

Raport 1001 dzień 805

Raport 1001 dzień 805 

Tak, bo dolicza się pierwszy też. 

20 maja 2020 - 02 sierpnia 2022 PROJEKT 1001 za nami liczmy 805 dni. 

(Kalkulator dat wyliczył że pomiędzy datą 20 maja 2020 r. (środa) a datą 2 sierpnia 2022 r. (wtorek) jest 804 dni co stanowi 2 lata, 2 miesiące i 13 dni.)

Zestaw projektów do kopiowania na razie. Zostało 196 dni z całych 1001 - zobaczymy dokąd dojdę. Póki co zostawiam to:

Podsumowanie - projekt 1001, dzień 805:

1. Domek z ogródkiem. 

2. Rośliny 

3. Psychologia

4. Matematyka i szachy   

5. Frywolitka i makrama.  

6. Książki 

7. Dobre relacje. 

8. Kalendarz, okiełznanie czasu 

9. Szafa - mój styl  

10. Piękna ja  

11. Mocne, sprawne ciało. 

12. Wiedźmia kuchnia