Mija 69 dzień półrocznej Akademii Twojego Rozkwitu.
Pisanie dziennika wdzięczności o poranku poprawia samopoczucie. Wyciąga ze studni. Taki wniosek mam po regularnym, codziennym stawianiu się do zapisania 8 "rzeczy", za które jestem wdzięczna. Czuję tę wdzięczność, zresztą to nie nowość dla mnie, ale nowością jest to, że pisanie o byciu wdzięcznym pomaga. Możliwe, że nie każdego dnia myśli się o tym, że jest się wdzięcznym. Jak jest dół, to jest dół, znikają z głowy wszelkie narzędzia, które potencjalnie pomagają się wygrzebać z tego doła. Dlatego codzienne pisanie i stawianie się do tego czy się chce, czy nie, czy jest dół, czy górka, daje efekt w postaci polepszenia nastroju.
Kiedyś byłam w Oświęcimiu zwiedzać obóz koncentracyjny... Myślałam, że będę miała większe emocje zwiedzając, ale nie, przyjęłam tę rzeczywistość stabilnie. Dopiero w domu odczułam, jak wielkie to było. Dziękowałam za wszystko, co mam. Przytulałam poduszkę i kołdrę, dziękowałam, że mam łóżko i dach nad głową. Dziękowałam za wodę w kranie i żywność. Taki odwiert zrobiło mi zwiedzanie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Książki, w których ludzie opowiadali o tym, co się tam działo, robią odwiert również. Po tym zwiedzaniu miałam napęd na kupowanie tych książek i mam ich niezły zestaw. Przeczytałam jedną na razie, bo nie mam odwagi sięgnąć po inne. Obrazy zostają w głowie. Tamta rzeczywistość wmontowuje się z mózg. Po prostu mocne, drastyczne treści...
Wracamy do tu i teraz. Dawno nie pisałam. Było widocznie lepiej, skoro nie potrzebowałam wysypać z głowy różności. Mój pamiętnik jest teraz tutaj. A zawsze służył do wysypywania z głowy myśli emocjonujących, jak nie ekscytacje miłosne, to zawody i rozczarowania. No i doły.
Obecnie zestaw podstawowych odczuwanych emocji to lęk i lęk. Jest okres wakacyjny, nie mam uczniów, nie idę też do pracy, bo we wrześniu startują lekcje i odwieszam firmę. I niby dobrze to wszystko działa i są uczniowie, a jednak wizja ZUS, rosnącej kwoty czynszu, opłaty za usługi księgowej przeraża mnie jakoś, że to wszystko zeżre i to, co zarobię, i to, co odłożyłam. Chyba wielu przedsiębiorcom to się dzieje.
Oczywiście nie ma przesłanek ku temu, żeby tak właśnie się stało, ale mój mózg sobie tak wymyślił i się tego boi. Jakby namalował sobie smoka, powiesił obrazek na ścianie i się go bał. Nie umiem od tego uciec, zdjąć tego smoka ze ściany i powiesić jakiś widoczek z górskimi widokami, które kocham. No nie idzie mi to. Dlatego tu przyszłam pisać. Komuś się to udało? Wie jak się przekonać, że przyszłość może byś słaba, ale może być też bardzo dobra? Albo chociaż dobra?
Zaczęłam tworzyć kurs matematyki podstawowej w pierwszej klasie szkoły średniej. Rozpisałam wszystkie moduły. Pierwszy moduł już jest na świecie. Nie jest doskonale, ale podobno nie ma być doskonale na początek, tylko ma być. Całość modułu jest dostępna bezpłatnie na youtube. Myślę, że mogą skorzystać też z niego uczniowie klasy 8, bo to powtórka o liczbach całkowitych i ułamkach. Nie mogę się zebrać do dalszego nagrywania. Coś zwątpiłam w sensowność przedsięwzięcia. Akademia nie pomaga mi w dalszych ruchach. Mam pisać z rana, układać w głowie nowy obraz siebie, swojej tożsamości przedsiębiorczyni i edukatorki, nagrywać lekcje, zastanawiać się nad przyszłymi rozmowami z rodzicami i uczniami, żeby trafić później z właściwym przekazem przy sprzedaży kursu. Utknęłam i tylko ja sama mam możliwość się podnieść. W module drugim mają być pierwiastki, potęgi i logarytmy. Już ciekawszy moduł, a jednak stoję z tym i nie nagrywam.
"Bez sensu to robienie". Taka myśl podstawia nogę. I się człowiek wysypuje, odpuszcza, do głowy sączy się obraz słabej przyszłości i tym samym lęk.
Ogarnę się dziś i zacznę nagrywać moduł drugi. Na razie też wrzucę na youtube, niech sobie tam będzie, dopóki nie stworzę całości. Niewiele osób o mnie wie, więc wyświetleń też nie jest dużo. I tak jestem pod wrażeniem, że jest ponad 30. Ktoś jednak przegląda. Niech przegląda, mam nadzieję, że skorzysta.
A. Nauczyłam się robić bransoletki. Bardzo to przyjemne.
Do zobaczenia. Idę się ogarniać. Dobrego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz