Cały dzisiejszy dzień cięłam, kleiłam i szyłam.
Przedstawiam DOM DLA LALEK.
Kurier przytaszczył zamówione krzesło w tym oto pudle (Post nie jest sponsorowany. Była niezła promocja, sprawdźcie, może się jeszcze załapiecie):
Już jakiś czas temu chciałam zrobić dom dla lalek mojej córki. I przyszedł tego typu bodziec. I przyniósł rodzaj zapału. Rozłożyłyśmy pudło, ustaliłyśmy, że ustawimy je w pionie, żeby lalki nie musiały chodzić na czworaka i zaczęłyśmy tapetowanie. Użyłyśmy do tego celu papieru prezentowego, którego resztki zostały po świętach. Smarowanie klejem dużych powierzchni jest fajowe, nie?
Oto mój kochany pomocnik oraz właścicielka domku i lalek:
Kiedy górne piętro miało już swoją tapetę, zaczęłam myśleć jak tu zamontować podłogę górnego piętra i ściankę pionową, żeby pokoi było więcej. Wymyśliłam zwykłe skrzyżowanie dwóch pasów tektury, jakoś je się zamocuje do pozostałej części pudła.
O. Tak to ma mniej więcej wyglądać. Ta granatowa część to TARAS ;).
W domu muszą być okna. I muszą być na dobrej - dopasowanej do wzrostu lalki - wysokości.
Jak przymocowałam krzyż tektury do reszty pudła? Przyszyłam grubą nicią.
O taką. To jest nić do butów kupiona na straganie, gdzie wszystko jest po złotówkę. Nie przypuszczałam, że się przyda. Miałam czas gdy kupowałam te nici jak szaleniec.
Jeszcze bez podłóg, ściany nie zamocowane, ale lalki już siedziały w kuchni na pogaduchach. Kuchnia to najlepsze miejsce na pogaduchy.
"Kuchnia" jest zrobiona z dwóch opakowań po kaszy sklejonych taśmą. Przyda im się jakaś dalsza obróbka, ale to później.
Wszystko było dobrze i stabilnie - mniej więcej - dopóki właścicielka domku nie uznała, że między kuchnią a kolejnym pomieszczeniem muszą być drzwi, one przecież jakoś muszą tam przechodzić. Wycięłam wiec drzwi na parterze i na piętrze, a podczas szycia pudła część parterowej futryny się ugięła pod ciężarem domku :( . Do usztywnienia go wykorzystałam taśmę dwustronną - jest mocniejsza niż te szare byle jakie - i patyczki z rozpadającej się podkładki a stół. Wiecie o czym mowa?
O tu umocnienie - po całej wysokości. Hm, "umocnienie". Nie wiem ile taka prowizorka wytrzyma. Jak nie wytrzyma, to będziemy modzić dalej. (No i zdjęcie bez lampy. Jak ja nie znoszę lampy przy zdjęciach! No ale ciemnawo trochę.)
Tu już z lampą. A przy okazji kładzenie "dywanów" z jakiegoś starego ręcznika, przy użyciu taśmy dwustronnej.
Pojawiły się tez otwierane drzwi na taras. Jako wyposażenie domu znalazły zastosowanie stare drewniane klocki i tekturowe opakowania po różnych produktach.
Mamy nawet klamkę w drzwiach :D . Zrobiona z dwóch koralików zamocowanych na nici. Tu trochę perspektywy - "widok z tarasu", pierwsze pomieszczenie i w głębi drugie.
Na tym etapie stanęły dziś prace nad domkiem. Drzwi zrujnowały nieco stabilność domku, chyba daruję sobie wycinanie okien, jedno wystarczy.
Taras wymaga podparcia i w ogóle obróbki, żeby funkcjonował. No i cały dom z zewnątrz wymaga obróbki. W planach jest trójkątny dach, bo na poddaszu ma być sypialnia. Lalki dają domkowi ocenę nieskończoność ;) . Wcześniej domku nie miały - lepszy rydz niż nic. ;)
A propos własnoręcznie robionych domków - jest taki domek w filmie "13 Going On 30" - "Dziś 13, jutro 30".
Oglądaliście?
Pozdrowienia.





