WYKŁAD 1
niedziela, 19 kwietnia 2020
czwartek, 19 marca 2020
Peter Crone
Nie mogę się nie podzielić. Prowadzący wywiad nie mówi moim językiem, irytuje mnie z jakiegoś powodu. Za to gość jest GOŚĆ. Wow!
wtorek, 17 marca 2020
1. "Prosta droga do celu - simpleology"
Bardzo dużo książek jest na moich półkach. Sięgam po pierwszą, którą zaczęłam czytać bardzo dawno temu, nie dokończyłam, byłam absolutnie niezachwycona i byłaby to pierwsza książka, która wyleciałaby z mojego domu natychmiast, gdybym miała łatwość wyrzucania rzeczy. Głównie z tego powodu, że wcale do mnie nie trafiała z przekazem - ani z treścią ani z formą. Wczoraj wyciągnęłam ją zatem i zaczęłam czytać, żeby się zorientować, co mnie w tej książce tak odrzuciło te 10 lat temu.
Jestem po wstępie - zachęcający, oferuje nawet darmowe oprogramowanie i kurs multimedialny do książki. Przede mną rozdział I: Zakład psychiatryczny.
Dlaczego zakład psychiatryczny? Bo ludzie robią dziwne rzeczy, żeby dostać czego chcą, i jeśli nawet są to działania nieskuteczne, to i tak są powtarzane. Siedzenie i zaklinanie rzeczywistości: ommm, mam mercedesa, ommm mam mercedesa nie przybliży mnie do posiadania mercedesa. Przeciwieństwem zakładu psychiatrycznego jest naukowe podejście. Jeśli nie działa, próbuj czegoś innego.
Następnie w rozdziale o tytule "Niewidzialne mury zakładu psychiatrycznego" pojawia się opis kilku sytuacji, w której słowa blokują rozwój w takim trochę innym sensie, niż to co przeciętnie przychodzi do głowy po przeczytaniu tego, co napisałam.
Argumentum ad hominem na przykład - sofizmat - argument, do którego celowo wprowadzono trudny do wykrycia błąd, by dowieść własnych racji.
Mówisz: ktoś miał świetny pomysł rozwiązania jakieś palącej sprawy społecznej na przykład.
A twój rozmówca gasi cię: a to nie ten sam człowiek, który był zamieszany w aferę x?
Może i tak, co nie zmienia mądrości rozwiązania problemu. Temat idzie na dno wraz z ujawnionymi błędami życiowymi osoby, co ma pomysł. Wylane dziecko z kąpielą.
Double bind - podwójne związanie. Dostajesz do wyboru dwie ścieżki i obie złe. I tkwisz w związaniu konieczności wyboru, zapominając, że są jeszcze opcja trzecia, czwarta i piąta.
"Zen i sztuka oporządzania motocykla" Robert Pirsig - książka, w którym bohater tkwi w podwójnym związaniu i wskazówką - nie wiem do czego - jest teoria, że kiedyś istniał kontynent Mu.
Cały czas forma tej książki szalenie mnie irytuje i cały czas odwołuje się do mojej ciekawości kiedy sugeruje: przeczytasz o tym w dalszej części książki, zapewniam cię, że spodoba ci się zakończenie, dowiesz się więcej, czytaj dalej, o to właśnie chodzi w części III, da ci niesamowite narzędzia...
Zatem w tym rozdziale przetwarzamy fakt, że słowa mają moc, a pułapka inteligencji polega na tym, że im jesteś inteligentniejszy tym więcej wymyślisz argumentów uzasadniających twój punkt widzenia, nawet jeśli ogranicza cię ten punkt widzenia - Edward De Bono.
Milton H. Erickson stosował sztuczki lingwistyczne w leczeniu hipnozą - często korzystał z podwójnego związania.
Twój model świata
Znów tytuł rozdziału od czapy. Nasze oczy są detektorami zakresu światła widzialnego całego widma elektromagnetycznego. Uszy wychwytują fale długie. Roentgen fale krótkie - znane z fizyki fakty. Zatem to jak świat widzimy my nie jest tym samym jak widzą go pszczoły, co właściwie oznacza, że model świata nosimy w sobie, że nasze wyobrażenie o nim nie jest prawdą i rzeczywistością. Świat jest, i już, a my własnym programowaniem nadajemy mu znaczenie, wybieramy, co widzimy czego nie, co nas rusza a co nie. Wszystko jest wewnątrz nas i jest wynikiem nabytych wniosków i przekonań na temat świata, ludzi i nas samych.
George Miller - psycholog kognitywista - świadomy umysł może utrzymać w świadomości 7+- 2 informacje jednocześnie. Cała reszta w danej chwili nie jest dostępna, co mówi o nas, że jesteśmy istotami ograniczonymi i nikt nie wie wszystkiego.
CDN jestem na 43 stronie z 235 wszystkich... to możę być długi post. A potem książki się pozbędę:)
niedziela, 15 marca 2020
Za dużo rzeczy
Kolejny raz przy sprzątaniu potykam się o nadmiary. Miejsce wypełniłam optymalnie. Tak chcę mieć. Żeby tak właśnie mieć - całą resztę, która się nie zmieściła muszę... no właśnie. Wyrzucić, oddać, schować. I problem pojawia się jednak na wcześniejszym etapie. Decyzji o pozbyciu się. Dlaczego to takie trudne?
Mam bardzo dużo książek. Doba ma 24 godziny. Mam wrażenie, że życia mi nie wystarczy na przeczytanie tego wszystkiego, co mam pod dachem. Część z książek przeczytałam, z jakiegoś powodu chcę je zachować. Nie wszystkie na szczęście. Duża część z tych książek nie uświadczyła moich oczu! Chcę zatem przebrnąć przez to, co zgromadzone mam w domu. Z jakąś systematycznością, choćby była mozolna, rozprawić się z zawartością.
Znów potykam się o decyzję. Na czym mam się skupić? Tego jest tak wiele!
Książka. Od jakiejś chciałabym zacząć i przeczytać ją od początku do końca. I wziąć następną. A ja pozaczynałam 15, żadnej nie skończyłam, w żadnej nie pamiętam, co jest i co się dzieje, strata czasu. Po co mi tyle książek i czemu nie mogę się z nimi rozstać?
Tu ciekawy artykuł o tym.
A książka, która kiedyś mnie zmobilizowała do wyrzucenia 8 worów rzeczy to "Mieć mniej" Tishy Morris. Sięgnęłam po nią ponownie.
Mam bardzo dużo książek. Doba ma 24 godziny. Mam wrażenie, że życia mi nie wystarczy na przeczytanie tego wszystkiego, co mam pod dachem. Część z książek przeczytałam, z jakiegoś powodu chcę je zachować. Nie wszystkie na szczęście. Duża część z tych książek nie uświadczyła moich oczu! Chcę zatem przebrnąć przez to, co zgromadzone mam w domu. Z jakąś systematycznością, choćby była mozolna, rozprawić się z zawartością.
Znów potykam się o decyzję. Na czym mam się skupić? Tego jest tak wiele!
Książka. Od jakiejś chciałabym zacząć i przeczytać ją od początku do końca. I wziąć następną. A ja pozaczynałam 15, żadnej nie skończyłam, w żadnej nie pamiętam, co jest i co się dzieje, strata czasu. Po co mi tyle książek i czemu nie mogę się z nimi rozstać?
Tu ciekawy artykuł o tym.
A książka, która kiedyś mnie zmobilizowała do wyrzucenia 8 worów rzeczy to "Mieć mniej" Tishy Morris. Sięgnęłam po nią ponownie.
sobota, 14 marca 2020
Koronawirus
W roku Dobrych Relacji nastał marzec.
I marzec przyniósł nam pewnego agresywnego wirusa. W wyniku decyzji osób decyzyjnych zostaliśmy zmotywowani do tego, żeby nie opuszczać swoich domów. Grozi to zarażeniem i rozprzestrzenieniem się wirusa, a z dużą liczbą zachorowań jednocześnie służba zdrowia może sobie nie poradzić, co będzie skutkowało zbędnymi zgonami. No wiec siedzimy w domach.
Sytuacja jest bardzo ciekawa. Czas jest bardzo ciekawy. Doświadczamy czegoś, czego nie doświadczaliśmy wcześniej. Jesteśmy w samym środku wydarzeń, które na pewno będą miały skutki w przyszłości. Rozejdą się falą po globie i będzie inaczej niż do tej pory.
Siedzimy w domach mając nadzieję, że agresywny wirus nas nie dopadł. Na linii frontu są przede wszystkim osoby ze środowiska medycznego, narażone na odsiew najbardziej, a przecież też najbardziej teraz potrzebne.
Nasłuchuję, docierają do mnie informacje od znajomych, pierwszy raz od dłuższego czasu myślę o bliskich tak intensywnie, czy są bezpieczni, czy wszystko jest w porządku. Dziwny czas.
Za oknem przetaczają się chmury, sypnęło śniegiem, który chwilę potem stopniał, jest wiatr. Ludzi widzę jedynie wychodzących z psami. Korona nie korona, zwierzę potrzebuje.
I tak siedzę, i wreszcie mam cały niezbędny czas, jakiego potrzebuję do zatrzymania się w pędzie. Przymusowego zatrzymania się. Wreszcie posprzątam wszędzie jak należy, wreszcie się wyśpię, wreszcie obejrzę serial, wreszcie zacznę nawiązywać relacje z córką. Każdy medal ma dwie strony.
I zastanawiałam się nad tym wirusem i jego konsekwencjami. Inaczej. Wyobraziłam sobie, że jesteśmy jednak w jakieś rzeczywistości sztucznie wytworzonej, wiecie o takich teoriach? Pomyślcie przez chwilę, ktoś wypuszcza w świat coś takiego. Dzieciom nie zagraża, uodparnia je być może, likwiduje jednostki starsze i słabe. Robi miejsce kolejnym pokoleniom... Radzimy sobie z tym odpowiadając inteligentnie na tego typu atak, korzystając ze swoich przeszłych doświadczeń. Higiena i izolacja, żeby wirus się nie rozprzestrzeniał i wygasł. Siedzimy w domach.
Okazuje się, ze zmuszeni do takiej izolacji zwolniliśmy tempo życia, wreszcie mamy czas na różności, łącznie z rozmowami z bliskimi ludźmi - ciekawy efekt uboczny. Pracujemy zdalnie, dzieci uczą się zdalnie, jesteśmy w kontakcie przez sieć - brzmi to wszystko jak jakiś wielki eksperyment na ludzkości. Czekamy.
W dłuższej perspektywie też się doczekamy kolejnych nowości - przy takim przestoju gospodarki coś musi się zadziać inaczej. Nie bardzo umiem przewidzieć, w którą stronę to wszystko pójdzie. Dziś nietykalni są ci, którzy pracują przez sieć i zarabiają dzięki sieci. Cała reszta musi liczyć się z zaburzeniem przepływu pieniędzy. Wszelkie bezpośrednie interakcje międzyludzkie są bardzo ograniczone. Bardzo to wszystko ciekawe.
Nie snuję teorii spiskowych, ale moja głowa mieli sobie różne pomysły. Ja przemeblowałam w mieszkaniu, sprzątanie w toku, zdalnie zajęłam się pracą, a teraz idę spać. Jutro porządków ciąg dalszy i może zrobię plan na życie? ;)
I marzec przyniósł nam pewnego agresywnego wirusa. W wyniku decyzji osób decyzyjnych zostaliśmy zmotywowani do tego, żeby nie opuszczać swoich domów. Grozi to zarażeniem i rozprzestrzenieniem się wirusa, a z dużą liczbą zachorowań jednocześnie służba zdrowia może sobie nie poradzić, co będzie skutkowało zbędnymi zgonami. No wiec siedzimy w domach.
Sytuacja jest bardzo ciekawa. Czas jest bardzo ciekawy. Doświadczamy czegoś, czego nie doświadczaliśmy wcześniej. Jesteśmy w samym środku wydarzeń, które na pewno będą miały skutki w przyszłości. Rozejdą się falą po globie i będzie inaczej niż do tej pory.
Siedzimy w domach mając nadzieję, że agresywny wirus nas nie dopadł. Na linii frontu są przede wszystkim osoby ze środowiska medycznego, narażone na odsiew najbardziej, a przecież też najbardziej teraz potrzebne.
Nasłuchuję, docierają do mnie informacje od znajomych, pierwszy raz od dłuższego czasu myślę o bliskich tak intensywnie, czy są bezpieczni, czy wszystko jest w porządku. Dziwny czas.
Za oknem przetaczają się chmury, sypnęło śniegiem, który chwilę potem stopniał, jest wiatr. Ludzi widzę jedynie wychodzących z psami. Korona nie korona, zwierzę potrzebuje.
I tak siedzę, i wreszcie mam cały niezbędny czas, jakiego potrzebuję do zatrzymania się w pędzie. Przymusowego zatrzymania się. Wreszcie posprzątam wszędzie jak należy, wreszcie się wyśpię, wreszcie obejrzę serial, wreszcie zacznę nawiązywać relacje z córką. Każdy medal ma dwie strony.
I zastanawiałam się nad tym wirusem i jego konsekwencjami. Inaczej. Wyobraziłam sobie, że jesteśmy jednak w jakieś rzeczywistości sztucznie wytworzonej, wiecie o takich teoriach? Pomyślcie przez chwilę, ktoś wypuszcza w świat coś takiego. Dzieciom nie zagraża, uodparnia je być może, likwiduje jednostki starsze i słabe. Robi miejsce kolejnym pokoleniom... Radzimy sobie z tym odpowiadając inteligentnie na tego typu atak, korzystając ze swoich przeszłych doświadczeń. Higiena i izolacja, żeby wirus się nie rozprzestrzeniał i wygasł. Siedzimy w domach.
Okazuje się, ze zmuszeni do takiej izolacji zwolniliśmy tempo życia, wreszcie mamy czas na różności, łącznie z rozmowami z bliskimi ludźmi - ciekawy efekt uboczny. Pracujemy zdalnie, dzieci uczą się zdalnie, jesteśmy w kontakcie przez sieć - brzmi to wszystko jak jakiś wielki eksperyment na ludzkości. Czekamy.
W dłuższej perspektywie też się doczekamy kolejnych nowości - przy takim przestoju gospodarki coś musi się zadziać inaczej. Nie bardzo umiem przewidzieć, w którą stronę to wszystko pójdzie. Dziś nietykalni są ci, którzy pracują przez sieć i zarabiają dzięki sieci. Cała reszta musi liczyć się z zaburzeniem przepływu pieniędzy. Wszelkie bezpośrednie interakcje międzyludzkie są bardzo ograniczone. Bardzo to wszystko ciekawe.
Nie snuję teorii spiskowych, ale moja głowa mieli sobie różne pomysły. Ja przemeblowałam w mieszkaniu, sprzątanie w toku, zdalnie zajęłam się pracą, a teraz idę spać. Jutro porządków ciąg dalszy i może zrobię plan na życie? ;)
środa, 18 grudnia 2019
Projekt 1.11
Czas biegnie jak szalony. Projekt 1.11 zakończył się 31.10.2019 i pokazał, że nawyki są bardzo bardzo silne. Moje plany właściwie nie zostały zrealizowane przez dwa lata trwania projektu. Nie od A do Z tak jak bym chciała. Zrobiłam krok naprzód, ale zakładałam, że zrobię ich pięćdziesiąt a nie jeden. Trzeba jednak docenić i ten jeden krok, zatem doceniam i cieszę się.
W dwa lata miałam uporządkować sprawy po sobie na wypadek nagłego końca życia, żeby nikt nie musiał przedzierać się przez sterty moich nagromadzonych rzeczy.
Zniszczyłam ze dwa pamiętniki - z dwudziestu...
Wyniosłam wory ubrań, których nigdy nie założę.
Porządek nawet utrzymuję, bo rzeczy mam mniej, choć z niektórymi bardzo ciężko mi się rozstać.
Zauważyłam, że potrzebuję dojrzeć do decyzji o pozbyciu się. Pozwolić jakiejś rzeczy jeszcze przez jakiś czas w mojej przestrzeni być, zanim zdecyduję że już może sobie iść. To jest proces, tylko zbyt powolny.
Doświadczam właśnie w swoim życiu śmierci cudownej osoby, która jednak zostawiła po sobie chaos i widzę jak inne osoby ten chaos sprzątają, a trudne to dość dla kogoś z zewnątrz - pojąć co ważne, co zostało do zrobienia, co komu oddać, przekazać, czego dopilnować, żeby nie pojawiły się zaniedbania i związane z nimi konsekwencje. Trudne to. I dlatego chciałam zrobić w swoim życiu i przestrzeni tak, żeby nikt nie musiał doświadczać podobnych obciążeń.
Czas świąteczny przed nami.
Osobiście święta w wydaniu komercyjnym całkowicie zbojkotowałam. Nie lubiłam świąt, a teraz nie lubię ich jeszcze bardziej. Żadna w tym bliskość i ciepło rodzinne, bardziej dużo niepotrzebnego stresu i naginanie się do wykreowanych medialnie oczekiwań. Bez sensu. To nie tak ma działać.
W dwa lata miałam uporządkować sprawy po sobie na wypadek nagłego końca życia, żeby nikt nie musiał przedzierać się przez sterty moich nagromadzonych rzeczy.
Zniszczyłam ze dwa pamiętniki - z dwudziestu...
Wyniosłam wory ubrań, których nigdy nie założę.
Porządek nawet utrzymuję, bo rzeczy mam mniej, choć z niektórymi bardzo ciężko mi się rozstać.
Zauważyłam, że potrzebuję dojrzeć do decyzji o pozbyciu się. Pozwolić jakiejś rzeczy jeszcze przez jakiś czas w mojej przestrzeni być, zanim zdecyduję że już może sobie iść. To jest proces, tylko zbyt powolny.
Doświadczam właśnie w swoim życiu śmierci cudownej osoby, która jednak zostawiła po sobie chaos i widzę jak inne osoby ten chaos sprzątają, a trudne to dość dla kogoś z zewnątrz - pojąć co ważne, co zostało do zrobienia, co komu oddać, przekazać, czego dopilnować, żeby nie pojawiły się zaniedbania i związane z nimi konsekwencje. Trudne to. I dlatego chciałam zrobić w swoim życiu i przestrzeni tak, żeby nikt nie musiał doświadczać podobnych obciążeń.
Czas świąteczny przed nami.
Osobiście święta w wydaniu komercyjnym całkowicie zbojkotowałam. Nie lubiłam świąt, a teraz nie lubię ich jeszcze bardziej. Żadna w tym bliskość i ciepło rodzinne, bardziej dużo niepotrzebnego stresu i naginanie się do wykreowanych medialnie oczekiwań. Bez sensu. To nie tak ma działać.
sobota, 7 września 2019
Filmy - wrzesień 2019
1. Całkiem przypadkiem trafiłam na film Alias Grace - jest to serial - 6 odcinków. Dzieje się około roku 1840. Opowiadać nie będę, ale wciągnął mnie. W roli głównej Sarah Gadon - piękna. Koniec następuje dość nagle i dla mnie za szybko. Pozostaje pewien niedosyt, ale klimat filmu jest fajny. Lubię.
2. Lana Del Rey i piosenka Cola na youtube, odpalona przypadkiem skłoniła mnie do szukania filmu, którego sceny widziałam w clipie. I znalazłam. Zabójcze ciało/ Jennifers body (2009). Hm, no jednak nie, horrory to nie jest to, co lubię. Przeleciałam ten film, generalnie bliah. Nie polecam ani trochę.
3. Zaproszenie (2016)
Bardzo dobry film, wow. Szok. Ciężki, ale trzyma uwagę dość mocno. Ostatnie 3 sekundy pozamiatały. Wow.
4. Trzeci (2004) - polski film. Można obejrzeć. Dobra obsada, zagadkowa postać, film na raz.
5. 2016 - 9 życie Louisa Draxa
6. Fenomen (1996) - ciekawe zakończenie. Film na raz.
Nico - ponad prawem - Above The Law -1988- Lektor PL
2. Lana Del Rey i piosenka Cola na youtube, odpalona przypadkiem skłoniła mnie do szukania filmu, którego sceny widziałam w clipie. I znalazłam. Zabójcze ciało/ Jennifers body (2009). Hm, no jednak nie, horrory to nie jest to, co lubię. Przeleciałam ten film, generalnie bliah. Nie polecam ani trochę.
3. Zaproszenie (2016)
Bardzo dobry film, wow. Szok. Ciężki, ale trzyma uwagę dość mocno. Ostatnie 3 sekundy pozamiatały. Wow.
4. Trzeci (2004) - polski film. Można obejrzeć. Dobra obsada, zagadkowa postać, film na raz.
5. 2016 - 9 życie Louisa Draxa
6. Fenomen (1996) - ciekawe zakończenie. Film na raz.
2016
22.11.63
6. 2016 - Indignation
7. 2015 - Randka z królową
13
Californication
16Nico - ponad prawem - Above The Law -1988- Lektor PL
środa, 3 lipca 2019
Pytania i odpowiedzi
Gdzie o tym czytać, do kogoś iść po poradę, kto mi dobierze drogę własnego zarabiania i nie utonięcia w tym państwie, bo umówmy się - nie sprzyja ono przedsiębiorcom, tym bardziej z tak małymi przychodami, że to jest wybór między żyć a nie żyć?
Jak zakupić domek z ogródkiem i nie wpierdzielić się w jakieś ukryte szkody, hałaśliwych, upierdliwych sąsiadów, cieknące rury, nieuziemione gniazdka i dach z azbestem?
Jak sprawić, żeby producenci wszystkiego opamiętali się z tym tanim plastikiem i wzięli odpowiedzialność za planetę? Bo na razie wszelkie ruchy to jakieś oddolne przebąkiwania w stylu: nie kupuj, to produkcja przestanie być opłacalna... Jakoś tego nie widzę jako skutecznej drogi rozwiązania globalnego problemu.
Marzy mi się otwarcie jakiejś nowoczesnej spalarni śmieci, która wytworzy energię, a stałe, ciekłe i gazowe produkty przemian będą prostymi substancjami przyjaznymi naturze. Wtedy rozwiązałby się zapewne każdy z moich problemów...
Jak zakupić domek z ogródkiem i nie wpierdzielić się w jakieś ukryte szkody, hałaśliwych, upierdliwych sąsiadów, cieknące rury, nieuziemione gniazdka i dach z azbestem?
Jak sprawić, żeby producenci wszystkiego opamiętali się z tym tanim plastikiem i wzięli odpowiedzialność za planetę? Bo na razie wszelkie ruchy to jakieś oddolne przebąkiwania w stylu: nie kupuj, to produkcja przestanie być opłacalna... Jakoś tego nie widzę jako skutecznej drogi rozwiązania globalnego problemu.
Marzy mi się otwarcie jakiejś nowoczesnej spalarni śmieci, która wytworzy energię, a stałe, ciekłe i gazowe produkty przemian będą prostymi substancjami przyjaznymi naturze. Wtedy rozwiązałby się zapewne każdy z moich problemów...
niedziela, 12 maja 2019
Proces Lamarkina
Organizmy zawsze wpasowują się do swojego otoczenia.
Proces Lamarkina.
Kiedy zaczyna nam się wydawać ze jesteśmy skończeni, to przestajemy wykonywac czynnosci.
Kiedy przestajemy wykonywać czynnosci, to ciało zacznie rozkładać struktury.
jeśli siadacie i nie ćwiczycie, to system sam zacznie rozkładać siebie na częsci.
głównym czynnikiem przyczyniającym się do Alzheimera jest brak używania mózgu
Kiedy ludzie się odcinają i przestają się komunikować gdy się starzeją to jest jedna z przyczyn demencji starczej. Fakt, ze przestajesz używac mózgu i go wyłączasz, bo "jestes skonczony". Mózg zacznie wycofywac komórki. Komórki wiedzą - jeśli struktura nie jest używana, to nie bedą jej wspierać.
Przekonania rodziców zostały rozpoznane jako wybierające geny dla płodu.
Życie jakie dzisiaj manifestujemy zostało w dużej mierze ukształtowane przez przekonania naszych rodziców.
Holizm, wszystko jest powiązane.
Rodzina,
Wspólnota,
Praca.
Staramy się więc żyć jak najlepiej potrafimy, ale nie możemy nigdy popaść w ideę kontrolowania w pełni tego jak żyjemy na tej planecie.
Wzrost lub ochrona. Ruch w przód lub ruch w tył.
Czy potrzebna jest energia do wzrastania? Tak.
czy potrzebna jest energia by siebie chronić? Tak.
Komórka nie może robić jednego i drugiego jednocześnie.
Kiedy budzisz sie rano zaczynasz balansowac między wzrostem a ochroną.
http://www.youtube.com/watch?v=gRvD7Xtw80Q 25:19
IQ.
Stres powoduje reakcję organizmu "uciekaj albo walcz", co skutkuje zmniejszeniem przepływu krwi przez narządy wewnętrzne, a zwiększeniem przez mięśnie. Wyłącza się racjonalna część mózgu, włącza pierwotna, instynktowna.
W łonie matki dziecko dostosowuje się genetycznie do otoczenia przez sygnały z krwi matki z postaci hormonów. Jeśli matka jest zestresowana, dziecko przyjmuje postawę obroną, zmniejsza się rozwój ogólny, włącza sie pierwotna akcja obronna uciekaj albo walcz. To powoduje niższe IQ takich dzieci.
Matka spokojna, w spokojnym otoczeniu daje dziecku szansę na zdrowe wnętrzności i dobrze rozwinięty mózg myślący.
Materiał wewnętrzny kamery jest fizycznym uzupełnieniem tego co jest widziane na zewnątrz aparatu
Świat ma w sobie wszystko i strach i miłość.
(Miłość - takie dziwne, niefajne słowo...)
Paradoks Einstein Podolsky Rosen - mechanika kwantowa - spiny, singlety, stan splątany, OMG...
And mindblowing:
jesteś poza swoim ciałem. Twoje ciało jest specyficznym odbiornikiem - twoją tożsamością. Utniesz komórkom anteny - brak odbioru, nie ma cię, w swoich komórkach umieścisz anteny innych ludzi - jesteś innym czlowiekiem. Czyli ja to reagowanie na bodźce. Specyficzne reagowanie.
czwartek, 21 lutego 2019
Chodził jeden gołąb po placu...
Chodził jeden gołąb po placu. Długo nie pochodził, bo Julia wystartowała w jego kierunku, jak strzała z naprowadzaniem. Odfrunął, jak każdy jeden w takiej sytuacji. Czasem aż strach, gdy jest ich stadko, bo jak się podrywają do lotu, to zostawiają pamiątki, może żeby zrzucić balast, a może ze strachu...
Żeby uniknąć okleksowania trzeba było przyhamować córkę w jej antygołębich zapędach:
- Julcia, jeśli nie przestaniesz gonić gołębi, to ominie cię jedzenie gofra.
Oh, jaka to była walka wewnętrzna, niemal walka z instynktem, żeby nie poruszyć się z miejsca na widok gołębia. Obserwowalne były mikroruchy hamowane siłą woli dziecka. Najwidoczniej wizja gofra zwyciężyła z przyjemną wizją płoszenia ptaków - sraków. Dawała radę, naprawdę.
Nagle... silna wola została wystawiona na ciężką próbę. W pobliżu Julki pojawił się jeden gołąb, za chwilę dołączyły dwa następne. To się nazywa właśnie "wodzić na pokuszenie".
Tak samo jak wtedy, gdy zaczynasz dietę i nagle następuje seria "wodzeń na pokuszenie" w postaci imprez z jedzeniem, imienin cioć i wesel...
Ciekawe kto tym steruje.
Bo rybka Pandzia jest od czegoś innego...
;)
Żeby uniknąć okleksowania trzeba było przyhamować córkę w jej antygołębich zapędach:
- Julcia, jeśli nie przestaniesz gonić gołębi, to ominie cię jedzenie gofra.
Oh, jaka to była walka wewnętrzna, niemal walka z instynktem, żeby nie poruszyć się z miejsca na widok gołębia. Obserwowalne były mikroruchy hamowane siłą woli dziecka. Najwidoczniej wizja gofra zwyciężyła z przyjemną wizją płoszenia ptaków - sraków. Dawała radę, naprawdę.
Nagle... silna wola została wystawiona na ciężką próbę. W pobliżu Julki pojawił się jeden gołąb, za chwilę dołączyły dwa następne. To się nazywa właśnie "wodzić na pokuszenie".
Tak samo jak wtedy, gdy zaczynasz dietę i nagle następuje seria "wodzeń na pokuszenie" w postaci imprez z jedzeniem, imienin cioć i wesel...
Ciekawe kto tym steruje.
Bo rybka Pandzia jest od czegoś innego...
;)
Zobacz, co się działo ;) czyli włosy, farby i nożyczki
PRZYGODY Z FARBAMI DO WŁOSÓW cz.1
Przegląd włosowch przygód od roku 2017 do 2019.
Niestety nie pomyślałam o dokumentacji użytych środków farbujących - szkoda.
No to trochę ekhibicjonizmu. Miłego oglądania.
Historia życia maluje się na twarzy, a ja maluję i ścinam włosy.
Zaczęło się od cudnego brązu z Syoss Oleo Intense - słodki brąz 5-86.
Więcej nie pamiętam.
Niby wszystko spoko, ale gdzieś tam w dalekim tle czai się ten dziwacznie zielony podkolor.
Będą dalsze zmiany :)
PRZYGODY Z FARBAMI DO WŁOSÓW cz.2
Przegląd włosowch przygód od roku 2017 do 2019.
Niestety nie pomyślałam o dokumentacji użytych środków farbujących - szkoda.
No to trochę ekhibicjonizmu. Miłego oglądania.
Historia życia maluje się na twarzy, a ja maluję i ścinam włosy.
Zaczęło się od cudnego brązu z Syoss Oleo Intense - słodki brąz 5-86.
Więcej nie pamiętam.
Brąz zaczął mnie przytłaczać, zrobiło się ciemno, ciężko. To pewnie nie była wina koloru, ale różnych zdarzeń w życiu, zrobiło się mniej wesoło, nieco przygnebiająco i to, co do tej pory radowało moje oczy, zaczęło przeszkadzać. Tu jestem po pierwszej kąpieli rozjaśniającej - trzymałam się instrukcji Marty Klowan z jej bloga "Kokardka-Mysi" - bardzo polecam. Włosy nie ucierpiały przy tym wstępnym gubieniu koloru.
Jasności! Jasności! Jaśniej! I chyba przesadziłam, poszłam w jakieś strasznie jasne blondy:
Syoss 9-6 - waniliowa latte
Zaczyna się czaić nasz wróg - z ognistej dziewczyny zaczyna wyzierać jędza bagienna i jej zielenie we włosach... Powoli, powoli, zaraz się wyłonią.
Już prawie z nami są...
(Ale ja miałam piękne włosy! ❤)
Jeszcze chwila...
Tu widać różnicę między kolorem włosów a kolorem odrostów. Dwa światy, mimo, że oba jasne.
I wylazły zielenie podstępne.
No to farba. Tę mam w zębach, to będziemy wiedzieć, co to za kolor. :)
Loreal EXCELLENCE 9.3 - bardzo jasny złocisty blond
Widać, jak dotychczasowe eksperymenty wpływają na wynik farbowania. Końcówki nadal są zazieleniałe.
Taka różnica między końcówkami a włosami przy głowie:
No to CIACH. Cięcie własnej roboty. Kolor - hm, znów ciemny. Słodki brąz - kolejna szansa? Widać jak bardzo ciemny wyszedł.
No to rozjaśniamy kąpielami rozjaśniającymi :) Włosy dość szybko rosną.
Uwielbiam tę fotkę :) ❤
Czad efekt po kolejnej kąpieli rozjaśniającej
Żółte tony wygaszone fioletową płukanką.
Znów czymś przyciemnione - jakimś miłym blondem. Rosną. :)
Ładnie. Ciekawe co to za kolor. Ach jaka szkoda, że nie wiem.
Znów zielone tony gdzieś się czają. Ja je widzę, choć wiele osób jeszcze nie widzi :)
No a mina mówi: gdzie są moje piękne, długie włosy? :(
Znów jakaś zmiana koloru - zapienianie farbą z czerwieniami.
Rozblondzenie ponownie :D :D. Ja - Adaś Niezgódka. :D :D :D
No to rudy. Bardzo rudy. I czerwona twarz. I te włosy coraz dłuższe. I dramat!!! Aaaa, co ja sobie zrobiłam!!
Tup tup tup do fryzjera z polecenia, z ostrzeżeniem, że nie ufam nikomu jeśli chodzi o moje włosy, więc jak spartoli, to go obsmaruję gdzie się da i nigdy więcej już nie przyjdę rzecz jasna.
Przychodzę do tej pory. Łagodny jest dla moich włosów. Wyglądam jak człowiek w miarę możliwości. Byle wytrwać aż urosną.
Rosną. I znów zielenie :D :D :D :D :D :D
Czerwoną płukankę mam na stałe w swojej łazience. Mieszam z nią szampon. W rezultacie mój kolor jest inny z mycia na mycie... Od rudego po zielony i na zmianę... mam dość.
Aż w końcu czas teraźniejszy - zaledwie tydzień temu.
Ten kolor to Syoss Oleo Intense 9-60 - piaskowy blondNiby wszystko spoko, ale gdzieś tam w dalekim tle czai się ten dziwacznie zielony podkolor.
Będą dalsze zmiany :)
Syoss Oleo Intense 9-60 - piaskowy blond
PRZYGODY Z FARBAMI DO WŁOSÓW cz.2
Farby do włosów - cz.2
Część 1.
Co się działo pomiędzy
I teraz już bardziej świadomie tworzona część 2:
Zestaw farb zakupiony. Celem będzie odnalezienie koloru, który dobrze współgra z odrostami i z moją cerą. Nie twierdzę, że ten kolor jest wśród tych właśnie, ale od czegoś trzeba zacząć. Blond na samym końcu jest po to, żeby móc uratować się kąpielą rozjaśniającą, gdyby okazało się, że kolor wyjdzie za ciemny. Płukanka czerwona w razie zieleni stoi na półce w łazience. Z pomocą bloga Marty Klowan "Kokardka Mysi" ucieknę od jasnych blondów w kierunku czegoś mniej jaskrawego i z drugiej strony mniej zielonego miejmy nadzieję. W razie czego wizyta u fryzjera w czwartek. będzie mnie ratował. Choć z blogiem Marty sama się uratuję. Wiecie, że wydała drugą część książki z włosowej trylogii?
Naszym stanem wyjściowym do dalszych działań z włosami jest... dramat.
Ryży blond przy mojej lekko różowej cerze wygląda po prostu fatalnie, no jak z innej bajki.
Jest to kolor na poziomie 9, konkretnie:
Palette Intensive Color Creme 9-554 Ekstra Jasny
Co się działo pomiędzy
I teraz już bardziej świadomie tworzona część 2:
Zestaw farb zakupiony. Celem będzie odnalezienie koloru, który dobrze współgra z odrostami i z moją cerą. Nie twierdzę, że ten kolor jest wśród tych właśnie, ale od czegoś trzeba zacząć. Blond na samym końcu jest po to, żeby móc uratować się kąpielą rozjaśniającą, gdyby okazało się, że kolor wyjdzie za ciemny. Płukanka czerwona w razie zieleni stoi na półce w łazience. Z pomocą bloga Marty Klowan "Kokardka Mysi" ucieknę od jasnych blondów w kierunku czegoś mniej jaskrawego i z drugiej strony mniej zielonego miejmy nadzieję. W razie czego wizyta u fryzjera w czwartek. będzie mnie ratował. Choć z blogiem Marty sama się uratuję. Wiecie, że wydała drugą część książki z włosowej trylogii?
Naszym stanem wyjściowym do dalszych działań z włosami jest... dramat.
Ryży blond przy mojej lekko różowej cerze wygląda po prostu fatalnie, no jak z innej bajki.
Jest to kolor na poziomie 9, konkretnie:
Palette Intensive Color Creme 9-554 Ekstra Jasny
Palette Intensive Color Creme 9-554 Ekstra Jasny
Są bardzo suche i zniszczone. Spróbuje zastosować pigmentację z poziomu 7.0 a później położyć kolor, który powinien dać coś w rodzaju średniego blondu w ciepłym odcieniu. Trudno orzec, co uzyskam. Zatem do dzieła.
Pigmentacja farbą Wellaton 7.0, na nią nałożona farba Joanna Multi Cream 33 - Naturalny Blond.
Pigmentację zrobiłam zbyt ciemną farbą, a Mysia pisała, że o ton jaśniejszym niż ten, jaki chcemy ostatecznie mieć. No to mam nauczkę, nie zaufałam jej, bałam się, że to będzie coś w rodzaju kolejnego rozjaśniania, które jeszcze bardziej zniszczy mi włosy i zamiast wziąć farbę 8.0 do samego pigmentowania, to wzięłam 7.0. Wyszły bardzo ciemne końce.
Przeprowadziłam więc kąpiel rozjaśniającą. Z sercem na ramieniu, bo chciałam rozjaśnić delikatnie jedynie końce, nie miałam gwarancji, że nie zafunduję sobie jakichś poziomych pasków różnych kolorów...
Wyszło jak trzeba, uff.
Tu uzyskany super kolor i fryzura po cięciu fryzjerskim:
Wyszło jak trzeba, uff.
Tu uzyskany super kolor i fryzura po cięciu fryzjerskim:
Joanna Multi Cream 33 - Naturalny Blond
Kolor naprawdę fajny.
No ale nie byłabym sobą, gdybym nie uległa jakimś dziwnym pokusom...
Zmiana koloru na brąz...
No dobrze, to decyzja, że odchodzimy od rudości i wracamy do kolorów zbliżonych do odrostu. Ja nawet nie wiem jak określić kolor tego odrostu, żeby faktycznie farba zgrała się dobrze i żeby odrost nie raził w oczy jak tylko się pojawi...
No ale nie byłabym sobą, gdybym nie uległa jakimś dziwnym pokusom...
Zmiana koloru na brąz...
Milaton professional 6.34
Piękny, ale za ciemny!!!!! Za sztuczny! Za dużo w tym czerwieni! Co mnie podkusiło?!
Wytrzymałam ze dwa dni. No to kąpiel rozjaśniająca. Całkiem w porządku kolor. Tyle, że włosy rosną i pojawia się odrost... kompletnie różny od końcówek niestety, więc widać go natychmiast i trzeba by znowu farbować - a przecież to, co mam na głowie to dziwny efekt dziwnych, rozmaitych zabiegów.
Pierwsza kąpiel rozjaśniająca.
Co z moim dążeniem do koloru zbliżonego do odrostów?? Nic, wylądowałam znów w rudościach...
I nie wiem czemu wkurzają mnie! Każdy mi mówi, że to jest mój kolor. Właśnie taki, właśnie rudości. A ja czuję, że to nie moje i już. Choć w sumie dość dobrze się czuję w takim kolorze, tylko te odrosty!!No dobrze, to decyzja, że odchodzimy od rudości i wracamy do kolorów zbliżonych do odrostu. Ja nawet nie wiem jak określić kolor tego odrostu, żeby faktycznie farba zgrała się dobrze i żeby odrost nie raził w oczy jak tylko się pojawi...
Taki odrost właśnie. Duży, widoczny, odcinający się, po krótkim czasie... Kolor szary, raczej z jasnych niż z ciemnych, z pasemkami siwizny.
Postanowiłam wrócić do tej poprzedniej farby ciemny blond, ale w tym celu muszę zniwelować rudości. Zatem kolejna kąpiel rozjaśniająca z Kokardką Mysi:
Postanowiłam wrócić do tej poprzedniej farby ciemny blond, ale w tym celu muszę zniwelować rudości. Zatem kolejna kąpiel rozjaśniająca z Kokardką Mysi:
Druga kąpiel rozjaśniająca.
Ale czad!!
Zostawiłabym, gdyby nie ten odrost! Poza tym może i fota mi się podoba, ale nikt normalny nie chodzi z włosami a twarzy, a w innym układzie wygląda to wszystko po prostu kiepsko ;)
Hm. Co właściwie mną kieruje, że tak szaleję z tymi włosami? To są naprawdę bardzo częste zmiany. Kiedy mam spokojny kolor, jak ten ostatni kolor Joanny 33, to czemu nie zostawię go na tej głowie? No bo wydaje mi się, że kolor wpada w zielenie, choć z tamtego byłam bardzo zadowolona. Nie wiem co mnie naszło, żeby ocieplić kolor, nasycić czerwieniami (bo czerwień niweluje zielenie) - sięgnęłam po farbę, skończyłam z brązem - za ciemny, z rudościami - wkurzają mnie, znów schodzę do blondów - widzę zielenie i tak w kółko. Nie jestem pewna czy przy znacznej siwiźnie dobrze by mi było we włosach naturalnych, swoich. Jak długo bym wytrzymała bez farbowania? Czy są jakieś sposoby delikatnej korekty odrostu, żeby nie musieć farbować się po całości? Czy nawet gdybym znalazła farbę idealną z odrostami byłabym zadowolona z efektu? Czego ja szukam?
Zatem padło na farbę... A zresztą. Wszystko następnym razem.
Zatem padło na farbę... A zresztą. Wszystko następnym razem.
piątek, 11 stycznia 2019
czwartek, 10 stycznia 2019
środa, 9 stycznia 2019
wtorek, 8 stycznia 2019
poniedziałek, 7 stycznia 2019
niedziela, 6 stycznia 2019
sobota, 5 stycznia 2019
"Co wolno dziecku" Martin Herbert
Genialna!! O zachowaniach, granicach, uczuciach, poczuciu wartości.
Feelings: Handle them before they handle you | Mandy Saligari
piątek, 4 stycznia 2019
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































